reklama

Grudniowe mamy 2017

Ja też bym chciała dziewczynkę. To moje pierwsze dziecko i wiadomo, aby zdrowe ale co poradzę, że marzy mi się.. sukieneczki, warkocze i lalki :)
Jeszcze będziesz miała dość tych sukieneczke,laleczek i warkoczykow. Mam 6-letnia córkę,i normalnie tylko sukieneczki chce codziennie nosić,przebiera się dwa razy dziennie,do tego ma włoski do pupy i bardzo lubi w rozpuszczonych włosach chodzić,co wiąże się później z płaczem bo poplatane. Super mieć córeczkę,ale druga mi się nie marzy. A do tego mała balaganiara,na pytanie czemu tak bałagani odpowiada mi "taka się urodzilam". Dziewczyny są trudne
 
reklama
Darunia super:)to musialo byc na prawde slodkie:**

Reniuszek a co czujesz tak intuicyjnie?Masz jakies przeczucie?:)

Kobietki pijecie karmi w ciazy?
Albo jakies 0,5 % piwo?

Napisane na SM-N910C w aplikacji Forum BabyBoom
Na początku wydawało mi się że chłopak później dziewczynka i już nawet imię wybrałam :-D
Co do piwa ja lubię i pije karmi i Żywiec bezalkoholowe. Ogólnie za alkoholem nie przepadam i często pilam bez :-)
 
Jeszcze będziesz miała dość tych sukieneczke,laleczek i warkoczykow. Mam 6-letnia córkę,i normalnie tylko sukieneczki chce codziennie nosić,przebiera się dwa razy dziennie,do tego ma włoski do pupy i bardzo lubi w rozpuszczonych włosach chodzić,co wiąże się później z płaczem bo poplatane. Super mieć córeczkę,ale druga mi się nie marzy. A do tego mała balaganiara,na pytanie czemu tak bałagani odpowiada mi "taka się urodzilam". Dziewczyny są trudne
Opiekuje się dziećmi i wiem jak to wygląda. Przerabiałam przebieranie, czesanie, obrażanie. Do tego moja chrześnica jest dziewczynką i jestem w niej zakochana. Wiec nie zmieniam zdania. Chcę dziewczynkę. Poza tym uważam, że nie ważne czy chłopak, czy dziewczynka.. Problemy na pewno będą na różnych płaszczyznach niezależnie od płci dziecka.
 
Cześć. Jestem tu nowa, termin mam na grudzień, to moja pierwsza ciąża (11tydzień), a ja już mam serdecznie dość. Oczywiście naturalnie chciałam tego dziecka, jednak po pierwsze kompletnie nie czuje z nim więzi, a po drugie jestem psychicznie i fizycznie wykończona tym że nic mi nie wolno, każdy traktuje jak jajko. Dyskusje wszystkie, ale to wszystkie opierają się na ciąży, moim samopoczuciu (które jest podłe, a ja ciągle muszę udawać i tolerować biadolenie w stylu "a jak ja byłam w ciąży"), o płci, pokoiku dziecka... Boże litości! Ja chcę żyć normalnie, porozmawiać o hobby a nie o srajdach, zjeść kolacje bez rad co powinnam jeść, poćwiczyć bez komentarzy że to niebezpieczne (bez przesady, lekki aerobik to nie dzwiganie ciężarów). Po prostu chciałabym normalnie żyć, nie pomagają moje prośby... Nie wiem, mam zacząć unikać ludzi? Jak mam sobie z tym radzić? Cały czas czuje się napietnowana i nie potrafię tego puścić mimo uszu. Powinnam się wyluzowac, a ja chodzę znerwicowana, cały czas płaczę, zezarlam już wszystkie paznokcie... Czuję się brzydka, spasiona, włosy mi lecą garściami - jakiś armagedon. Ogólnie jestem silna osobą o twardym charakterze i byle pierdoly mnie nie ruszają, a tutaj nie wiem czy ta cała sytuacja mnie przerosła czy to rewolucja hormonalna daje mi w kość. Nie wiem już sama czy mi już siada na dekiel czy ta cała ciąża jest przerysowana i kobiety ją wspominają tak jak beznadziejny związek - pamiętając same miłe momenty. Jak to jest z Wami?
 
Opiekuje się dziećmi i wiem jak to wygląda. Przerabiałam przebieranie, czesanie, obrażanie. Do tego moja chrześnica jest dziewczynką i jestem w niej zakochana. Wiec nie zmieniam zdania. Chcę dziewczynkę. Poza tym uważam, że nie ważne czy chłopak, czy dziewczynka.. Problemy na pewno będą na różnych płaszczyznach niezależnie od płci dziecka.
Ja tylko dałam przykład że swojej strony na temat sukieneczek warkoczykow itd. Wiadomo że problemy czy z dziewczynka z chłopcem to i tak beda,chociaż mam Syna (w Grudniu 10lat skończy) i z charakteru to on powinien być dziewczynka. Spokojny,ułożony chłopak,bezproblemowy. No cóż jak będzie druga córka to będę kupować sukienki podwójnie.
 
Cześć. Jestem tu nowa, termin mam na grudzień, to moja pierwsza ciąża (11tydzień), a ja już mam serdecznie dość. Oczywiście naturalnie chciałam tego dziecka, jednak po pierwsze kompletnie nie czuje z nim więzi, a po drugie jestem psychicznie i fizycznie wykończona tym że nic mi nie wolno, każdy traktuje jak jajko. Dyskusje wszystkie, ale to wszystkie opierają się na ciąży, moim samopoczuciu (które jest podłe, a ja ciągle muszę udawać i tolerować biadolenie w stylu "a jak ja byłam w ciąży"), o płci, pokoiku dziecka... Boże litości! Ja chcę żyć normalnie, porozmawiać o hobby a nie o srajdach, zjeść kolacje bez rad co powinnam jeść, poćwiczyć bez komentarzy że to niebezpieczne (bez przesady, lekki aerobik to nie dzwiganie ciężarów). Po prostu chciałabym normalnie żyć, nie pomagają moje prośby... Nie wiem, mam zacząć unikać ludzi? Jak mam sobie z tym radzić? Cały czas czuje się napietnowana i nie potrafię tego puścić mimo uszu. Powinnam się wyluzowac, a ja chodzę znerwicowana, cały czas płaczę, zezarlam już wszystkie paznokcie... Czuję się brzydka, spasiona, włosy mi lecą garściami - jakiś armagedon. Ogólnie jestem silna osobą o twardym charakterze i byle pierdoly mnie nie ruszają, a tutaj nie wiem czy ta cała sytuacja mnie przerosła czy to rewolucja hormonalna daje mi w kość. Nie wiem już sama czy mi już siada na dekiel czy ta cała ciąża jest przerysowana i kobiety ją wspominają tak jak beznadziejny związek - pamiętając same miłe momenty. Jak to jest z Wami?
Cześć kochana. Myślę że to rewolucję hormonalne. Jak poczujesz ruchy maluszka to powinno zaskoczyć jeśli chodzi o więź :-) co do innych to najlepiej się sprawdza cięta riposta.... ;-) zobaczysz wyjdziesz na prostą i będzie ok
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry