reklama

Grudniowe mamy 2021

reklama
Była tu na grupie dziewczyna „gusia” czy jakoś tak ona tez miała gorączkę lekarz podejrzewał covid i narazie się nie odzywa. Mam nadzieje ze u niej Ok.
Jestem jestem, wracam do żywych... ;) nie miałam jednak covid, podejrzewali wirus, jelitowkę lub stres, ja jednak obstawiam stres, bo biegunka raz jest raz jej nie ma, fizycznie już lepiej, ale widzę, ze jak się zasmuce lub zdenerwuje to zaraz biegunka znowu. Zbliża się pierwsza rocznica wypadku i śmierci moich rodziców, myśle ze to jest przyczyna moich dolegliwości. Moja młodsza siostra, która z nimi jechała wylądowała w szpitalu w tym tygodniu, z objawami covidowymi (kaszel, silny ból głowy, klatki piersiowej i mięśni) i tez wszystko stres wywołał u niej... przebadana od góry do dołu. Dostała silniejsze uspokajające i wraca do życia. Ja nawet nie czuje, ze się stresuje, ale chyba jest to na poziomie poza świadomością. Mam nadzieje, ze tym razem nie zaszkodzę dziecku. O poprzedniej ciąży dowiedziałam się chwile po pogrzebie rodziców, stres zrobił swoje. Ten tydzień mnie wykończył, każda wizyta w toalecie osłabiała na maksa. Nawet nie miałam siły czytać wszystkiego na forum i pisać :)
 
Jestem jestem, wracam do żywych... ;) nie miałam jednak covid, podejrzewali wirus, jelitowkę lub stres, ja jednak obstawiam stres, bo biegunka raz jest raz jej nie ma, fizycznie już lepiej, ale widzę, ze jak się zasmuce lub zdenerwuje to zaraz biegunka znowu. Zbliża się pierwsza rocznica wypadku i śmierci moich rodziców, myśle ze to jest przyczyna moich dolegliwości. Moja młodsza siostra, która z nimi jechała wylądowała w szpitalu w tym tygodniu, z objawami covidowymi (kaszel, silny ból głowy, klatki piersiowej i mięśni) i tez wszystko stres wywołał u niej... przebadana od góry do dołu. Dostała silniejsze uspokajające i wraca do życia. Ja nawet nie czuje, ze się stresuje, ale chyba jest to na poziomie poza świadomością. Mam nadzieje, ze tym razem nie zaszkodzę dziecku. O poprzedniej ciąży dowiedziałam się chwile po pogrzebie rodziców, stres zrobił swoje. Ten tydzień mnie wykończył, każda wizyta w toalecie osłabiała na maksa. Nawet nie miałam siły czytać wszystkiego na forum i pisać :)
Dobrze, że u Ciebie lepiej :) To zrozumiałe, że możesz przeżywać w końcu chodzi o rodziców. Trzymaj się, pij meliske i staraj się myśleć o sobie. Ja znowu mam męża chorego na covid ( prawie żadnych objawów) ale izolować się musi, więc siedzi w pokoju a ja muszę mu wszystko donosić pod drzwi, a sama czasem potrzebuje opieki 🙈 dziś mija 4 dzień odkąd nie mamy kontaktu i mam nadzieję że wirus mnie nie dopadł.... Ale przetrwamy !
 
Dobrze, że u Ciebie lepiej :) To zrozumiałe, że możesz przeżywać w końcu chodzi o rodziców. Trzymaj się, pij meliske i staraj się myśleć o sobie. Ja znowu mam męża chorego na covid ( prawie żadnych objawów) ale izolować się musi, więc siedzi w pokoju a ja muszę mu wszystko donosić pod drzwi, a sama czasem potrzebuje opieki 🙈 dziś mija 4 dzień odkąd nie mamy kontaktu i mam nadzieję że wirus mnie nie dopadł.... Ale przetrwamy !
Zdrówka dla Was!
 
Jestem jestem, wracam do żywych... ;) nie miałam jednak covid, podejrzewali wirus, jelitowkę lub stres, ja jednak obstawiam stres, bo biegunka raz jest raz jej nie ma, fizycznie już lepiej, ale widzę, ze jak się zasmuce lub zdenerwuje to zaraz biegunka znowu. Zbliża się pierwsza rocznica wypadku i śmierci moich rodziców, myśle ze to jest przyczyna moich dolegliwości. Moja młodsza siostra, która z nimi jechała wylądowała w szpitalu w tym tygodniu, z objawami covidowymi (kaszel, silny ból głowy, klatki piersiowej i mięśni) i tez wszystko stres wywołał u niej... przebadana od góry do dołu. Dostała silniejsze uspokajające i wraca do życia. Ja nawet nie czuje, ze się stresuje, ale chyba jest to na poziomie poza świadomością. Mam nadzieje, ze tym razem nie zaszkodzę dziecku. O poprzedniej ciąży dowiedziałam się chwile po pogrzebie rodziców, stres zrobił swoje. Ten tydzień mnie wykończył, każda wizyta w toalecie osłabiała na maksa. Nawet nie miałam siły czytać wszystkiego na forum i pisać :)

Co do stresu masz rację, może wiele namieszać w organizmie. I że często nie zdajemy sobie sprawy, że żyjemy w permanentnym stresie też się zgodzę... Ale niestety albo i stety bo wtedy już człowiek musi pewne rzeczy uporządkować to ten stres w pewnym momencie "wyjdzie" w postaci objawów somatycznych. Cieszę że u Ciebie już lepiej[emoji3531] wypadek rodziców musiał być traumatycznym przeżyciem, rok po stracie to niewiele, daj sobie czas kochana[emoji3590]
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry