No widzisz, u Ciebie nie ma problemu jak chcesz wyjść na wizytę, a u mnie nie dość, że od razu będzie gadanie za moimi plecami (tak jak w pierwszej ciąży), to jeszcze nikt tego nie doceni, że pracowałam prawie do końca. Za tym żeby pójść wcześniej na zwolnienie przemawia do mnie też wyższa pensja, u nas ostatnio krucho z kasą, a gdybym poszła na zwolnienie, to mam ok 800 zł miesięcznie więcej, ponadto w kieszeni zostaje mi dodatkowo 300 zł na bilety (pociąg + karta miejska) lub 500 zł za paliwo. To jest duża oszczędność, a wiadomo, od grudnia, na macierzyńskim (80 % pensji) już tak kolorowo nie będzie.