Rozumiem Cię doskonale

Myśl jednak pozytywnie. Potraktuj poród jak misje albo zadanie do wykonania. Tak jak piszesz odwrotu nie ma, trzeba urodzić. Strach i wszystkie inne emocje są zrozumiale. Ból może zaskoczyć, bo jest intensywny. Pomysl jednak, że bez skurczy (czyli bólu) dziecko nie przyjdzie na świat. Skurcze są jak fale przychodzą i odchodzą i trzeba myśleć, że może i cężkie do zniesienia, ale są dobre, bo przybliżają maleństwo do nas. Ja zapamiętałam, by w momencie skurczu nie skupiać się na bolu( który fakt jest ogromny, nie ma co oszukiwać) tylko na oddechu. Wdech i jak najdłuższy wydech. To na serio pomaga złagodzić ból i cały skurcz jest trochę bardziej znosny

Wiem łatwo mi mówić, bo już urodziłam i powoli puszczam w niepamięć ostatnie przeżycia. Chciałam tylko podzielić się z Wami tym przemyśleniem

Mam za sobą teraz trzy porody i każdy bardziej świadomy był. Co kolejne dziecko to większe, a to ostatnie prawie 4.5 kg to już w ogóle olbrzym

Mam jednak wrażenie, że przez to odpowiednie nastawienie i oddychanie za każdym razem łatwiej było mi urodzić i mniej pokiereszowana wychodziłam. Mija mi właśnie 5 dzień połogu, z dnia na dzień jest coraz lepiej, najbardziej dokucza mi osłabienie w związku ze spadkiem hemoglobiny, ale grzecznie biorę żelazo. Już niebawem wasze dzieci będą z Wami, trzymajcie się, wszystko będzie dobrze