Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
To raczej nigdy nie wiadomo jak ciąża będzie przebiegała itd, więc nastawianie się, że się są radę na 100% może być złudneWiesz, w sumie jak ktoś dojrzały świadomie się decyduje na taki model rodziny, to wie co robi i się na to sam pisze, bo wie, że da radę.
Ale nie dla każdego taki model rodziny jest po prostu odpowiedni i to też nic złego.
Akurat rodzinę i dzieci, ile i w jakich przerwach, każdy sam może sobie zaplanować zgodnie z własnymi zasobami (takie emocjonalnymi) na szczęście.
Ja np nie wyobrażam sobie posiadania jednego po drugim, bo bym ześwirowała, ale są przecież rodzice, dla których to układ idealny.
![]()
Ja przez pierwsze 3 lata po porodzie to na samą myśl o kolejnym dziecku dostawałam ataku panikiWiesz, w sumie jak ktoś dojrzały świadomie się decyduje na taki model rodziny, to wie co robi i się na to sam pisze, bo wie, że da radę.
Ale nie dla każdego taki model rodziny jest po prostu odpowiedni i to też nic złego.
Akurat rodzinę i dzieci, ile i w jakich przerwach, każdy sam może sobie zaplanować zgodnie z własnymi zasobami (takie emocjonalnymi) na szczęście.
Ja np nie wyobrażam sobie posiadania jednego po drugim, bo bym ześwirowała, ale są przecież rodzice, dla których to układ idealny.
![]()
SuperDziewczyny ja już po wizycie. Wszystko dobrze. Człowieczek ma 0.33 cm i bije już serduszkoWiek ciążowy niemal idealny z terminem OM
![]()
No tak, ale z drugiej strony chyba nie można zakładać, że wszystko będzie super, ciąża super, dziecko zdrowe, a roczniak w domu super szczęśliwy, ze ma rodzeństwo i nam pomagającyTo raczej nigdy nie wiadomo jak ciąża będzie przebiegała itd, więc nastawianie się, że się są radę na 100% może być złudne
Ja się nie nastawiałam właśnie w ten sposób, bo wiem że w każdej ciąży mdłości miałam koszmarne... zawsze mogę nie dać rady, bo nie jestem maszynądlatego raczej myślę, że mam prawo do gorszego dnia, gorszego samopoczucia i do poczucia, że nie dam rady. I to wszystko jest normalne
![]()
Odpowiem tylko krótko, że ja nie miałam żadnych założeńNo tak, ale z drugiej strony chyba nie można zakładać, że wszystko będzie super, ciąża super, dziecko zdrowe, a roczniak w domu super szczęśliwy, ze ma rodzeństwo i nam pomagającyBo jak coś się sypnie to co wtedy? Placz i zgrzytanie zębów?
Ja to zawsze mam nadzieję, że będzie super, ale zakładam, że może nie być, że może być tak źle, tak albo tak i zastanawiam się, czy dam wtedy radę. Jeśli nie, to się nie decyduje na daną rzecz, bo potem co, oddam do domu dziecka, bo sobie nie radzę, bo jednak roczniak nie jest szczęśliwy, że ma młodsze rodzeństwo i mi nie pomaga, a tak sobie założyłam?
Decydując się na dziecko np zakładam, że może 4 lata się w nocy budzić. Albo że pierwsze 2 lata będzie się budzić co godzinę. Bo może tak być. I świadomie się na to decyduję, bo wiem, że mam na to emocjonalne i psychiczne zasoby. Jasne, mam nadzieję, że będzie jak aniołek spać od 18 do 10 rano, ale trzeba też mieć z tyłu głowy, że będzie wręcz odwrotnie. A potem dziecko w nocy nie śpi, budzi się, szok, niedowierzanie, płacz, jak tak może być.
O to mi chodzi.
Że chyba każdy z tyłu głowy ma, że to może nie być tylko sielanka i cud miód orzeszki, ale że może być trudno, ciężko, że mogą być problemy i skoro świadomie podejmuje decyzję, to znaczy, że zakłada, że w razie ich wystąpienia, da sobie radę.
Każdy ma prawo mieć gorszy dzień czy źle się czuć, ale kompletnie nie o to mi chodzi. Ty zakładasz, że możesz się źle czuć, możesz mieć mdłości, bo miałas wcześniej, możesz mieć gorsze dni, ale skoro się zdecydowałaś, to znaczy, że mimo tych trudności uznałas, że ogólnie jesteś w stanie sobie poradzić. Czyli dokładnie tak, jak mówię.
A są osoby, co się na oglądają Instagrama i zakładają, że noworodek to śpi od 18 do 10 rano, przesypia noce od wyjścia ze szpitala, je w dzień tylko co 3h, w ogóle nie płacze, nie ulewa mu się, wlasciwie nawet nie robi kupy, potem przy rd je cudownie od pierwszego kęsa, potem nie rozrzuca zabawek, zawsze sprząta po sobie i jeszcze podłogę umyje w pokoju.
I nawet nie biorą pod uwagę i potem jest wielkie zderzenie z rzeczywistością, że to dziecko nie śpi nocami, płacze, ma kolki, kupę robi po szyję, tu ma jakieś problemy z napięciem mięśniowych i jest płacz i lament, że nie tak miało być. Serio, znam osoby, które miały takie zderzenie ze ścianą.
Bo nie tak zaplanowały i teraz kompletnie nie potrafią się odnaleźć i w ogóle żałują posiadania dziecka.
I tylko o to mi chodzi. Jeśli ktoś jest dojrzały i świadomy, to oprócz cudownego różowego scenariusza, dopuszcza też te mniej różowe do siebie i biorąc je pod uwagę, podejmuje decyzję, to skoro ją podjął, to założył, że mimo wszystko da sobie radę. Tak jak Ty, co w sumie napisałaś dokładnie swoim przykładem.![]()
Ja miałam takie założenie, że moje dziecko będzie cudowne, spokojne, grzeczne. Wynikało to wszystko z opowieści mojej mamy jak to ja z moją młodszą o rok i 4msc siostrą byłyśmy idealneNo tak, ale z drugiej strony chyba nie można zakładać, że wszystko będzie super, ciąża super, dziecko zdrowe, a roczniak w domu super szczęśliwy, ze ma rodzeństwo i nam pomagającyBo jak coś się sypnie to co wtedy? Placz i zgrzytanie zębów?
Ja to zawsze mam nadzieję, że będzie super, ale zakładam, że może nie być, że może być tak źle, tak albo tak i zastanawiam się, czy dam wtedy radę. Jeśli nie, to się nie decyduje na daną rzecz, bo potem co, oddam do domu dziecka, bo sobie nie radzę, bo jednak roczniak nie jest szczęśliwy, że ma młodsze rodzeństwo i mi nie pomaga, a tak sobie założyłam?
Decydując się na dziecko np zakładam, że może 4 lata się w nocy budzić. Albo że pierwsze 2 lata będzie się budzić co godzinę. Bo może tak być. I świadomie się na to decyduję, bo wiem, że mam na to emocjonalne i psychiczne zasoby. Jasne, mam nadzieję, że będzie jak aniołek spać od 18 do 10 rano, ale trzeba też mieć z tyłu głowy, że będzie wręcz odwrotnie. A potem dziecko w nocy nie śpi, budzi się, szok, niedowierzanie, płacz, jak tak może być.
O to mi chodzi.
Że chyba każdy z tyłu głowy ma, że to może nie być tylko sielanka i cud miód orzeszki, ale że może być trudno, ciężko, że mogą być problemy i skoro świadomie podejmuje decyzję, to znaczy, że zakłada, że w razie ich wystąpienia, da sobie radę.
Każdy ma prawo mieć gorszy dzień czy źle się czuć, ale kompletnie nie o to mi chodzi. Ty zakładasz, że możesz się źle czuć, możesz mieć mdłości, bo miałas wcześniej, możesz mieć gorsze dni, ale skoro się zdecydowałaś, to znaczy, że mimo tych trudności uznałas, że ogólnie jesteś w stanie sobie poradzić. Czyli dokładnie tak, jak mówię.
A są osoby, co się na oglądają Instagrama i zakładają, że noworodek to śpi od 18 do 10 rano, przesypia noce od wyjścia ze szpitala, je w dzień tylko co 3h, w ogóle nie płacze, nie ulewa mu się, wlasciwie nawet nie robi kupy, potem przy rd je cudownie od pierwszego kęsa, potem nie rozrzuca zabawek, zawsze sprząta po sobie i jeszcze podłogę umyje w pokoju.
I nawet nie biorą pod uwagę i potem jest wielkie zderzenie z rzeczywistością, że to dziecko nie śpi nocami, płacze, ma kolki, kupę robi po szyję, tu ma jakieś problemy z napięciem mięśniowych i jest płacz i lament, że nie tak miało być. Serio, znam osoby, które miały takie zderzenie ze ścianą.
Bo nie tak zaplanowały i teraz kompletnie nie potrafią się odnaleźć i w ogóle żałują posiadania dziecka.
I tylko o to mi chodzi. Jeśli ktoś jest dojrzały i świadomy, to oprócz cudownego różowego scenariusza, dopuszcza też te mniej różowe do siebie i biorąc je pod uwagę, podejmuje decyzję, to skoro ją podjął, to założył, że mimo wszystko da sobie radę. Tak jak Ty, co w sumie napisałaś dokładnie swoim przykładem.![]()