Wiem coś o tym kochana. Jakiś miesiąc temu Tadeczek stał na schodach u mojej siostry i któreś z dzieci zepchnęło z góry autko ( to do odpychania się nóżkami) i uderzyło ono w Tadeczka. Najpierw myślałam że biedny wystraszył się i dlatego płacze, więc go przytuliłam. Po chwili ja patrzę a jemu na skroni zrobił się taki ogromny jak jego pięść krwiak. Taki mega guz. Okropnie się wystraszyłam. Ale na szczęście szybciutko dostał odpowiednie granulki i przyłożyłam mu mrożonkę do czoła i powoli zaczął robić się płaski. Ale potem tak się cała trzęsłam przez 30 min. że szok. Dobrze że były ze mną siostry.