Hejka,
ale zima co....
a tu jak zwykle cieplutko i przyjaźnie

ale podliz


buziaki dla wszystkich guzów na małych główkach :*
WIktor to cały jest posiniaczony...leci, walnie się, otrząśnie i leci dalej...szalony...A ma takie pomysły, że strach się bać. Jednego dnia znalazłam w laptopie w wejściu na kartę pieniażka, a innego okazało się, że zapchał wejście na krtę pamięci w TV i to na amen, że juz nie działa... K dostał wścieklizny...na szczeście już mu przeszło ;-)
A jeszcze innego dnia znalazłam płytę, która dostałam na urodziny od szwagra w szafce z butami. Nie mówiąc juz o różnych różnościach wpychanych w szczeliny szuflad i szafek...zawsze jakas niespodzianka wypadnie. Ostatnio szukałam rękawic kuchennych...mam trzy a nie znalazłam ani jednej...oczywiście na na drugi dzień znalazłam wszystkie w szufladzie Wiktora...takie małe przejęcie
A ja niestety musiałam wrócic do pracy a taaak mi sie nie chce ;-)
Na razie pozdrowionka ślę... baaaj