reklama

Grudzień 2009

Mój wczoraj powiedział ''sam sobie zrobiłem dziecko to sam sobie je urodzę'' to mu na to POWODZENIA:))))) On to jest czasem obłędny. A tak powiedział bo akurat mu mówiłam, że jak on nie będzie mógł być ze mną przy porodzie to moja mama będzie:P:P Ale Mój o ile oczywiście będzie poród naturalny to będzie rodził ze mną bo 2 tyg przed świętami bierze urlop, musi go wykorzystać jeszcze przed końcem roku. Tak więc cały grudzień ma wolny, mogę rodzić w każdy dzień grudnia;D
NO ja rowniez zycze POWODZENIA hahahahaha :) ale sie usmialam :)
 
reklama
Wiecie a ja mam inne obawy. Nie boję się porodu (kojarzy mi się z dniem kiedy zobaczę swoje Szczęście, więc pozytywne to nastawienie), ale boję się, że nie odnajdę się w szpitalu. Odpukać!! nigdy nie byłam w szpitalu pomijając to jak się urodziłam. Będę się tam czuła dziwnie i obco:P I taka samotna:P

Ja tez nigdy, odpukać, jako pacjentka nie byłam. nachodziłam się trochę w odwiedziny, ale to żadne pocieszenie. Ja mam nadzieję, że jakoś dam radę. Mam naturę włóczykija, w różnych przedziwnych miejscach spałam, w różnych warunkach (łącznie z tekturami na parkingu :-)), jakos mam nadzieję się zaadaptjuę. Jest jeszcze kwestia potrzeby intymności. Zakładam, ze to olewam i np. jak będę chciała zmianic ubranie, to poproszę resztę obecnych (oczywiście oprócz pacjentek) o opuszczenie pokoju albo sama wyjdę jak dam radę.

Porodu też się nie boję, nie my pierwsze i nie ostatnie, więc jakos będzie. Bardziej boję się tego co potem, czy dam radę się opiekować jak należy, czy nie będę robić jakis głupot. nawet kwestia zmiany pieluszki robi mi mętlik w głowie. jedni mówią: ręka pod pupę, drudzy nie podnosić pupy, a p. Zawistowski to w ogóle jakieś chwyty zapaśnicze stosuje ;-) Bądź mądry i pisz wiersze :-)
 
Wlasnie kupialm kombinezonik za 30 zł :szok:.Zły nie jest prawda?
A tak se kliknelam od niechcenia hahah :) Jeszcze jakis jeden musze kupic i bedzie ok :)
 

Załączniki

  • 753620570.jpg
    753620570.jpg
    18,3 KB · Wyświetleń: 44
Ja tez nigdy, odpukać, jako pacjentka nie byłam. nachodziłam się trochę w odwiedziny, ale to żadne pocieszenie. Ja mam nadzieję, że jakoś dam radę. Mam naturę włóczykija, w różnych przedziwnych miejscach spałam, w różnych warunkach (łącznie z tekturami na parkingu :-)), jakos mam nadzieję się zaadaptjuę. Jest jeszcze kwestia potrzeby intymności. Zakładam, ze to olewam i np. jak będę chciała zmianic ubranie, to poproszę resztę obecnych (oczywiście oprócz pacjentek) o opuszczenie pokoju albo sama wyjdę jak dam radę.

Porodu też się nie boję, nie my pierwsze i nie ostatnie, więc jakos będzie. Bardziej boję się tego co potem, czy dam radę się opiekować jak należy, czy nie będę robić jakis głupot. nawet kwestia zmiany pieluszki robi mi mętlik w głowie. jedni mówią: ręka pod pupę, drudzy nie podnosić pupy, a p. Zawistowski to w ogóle jakieś chwyty zapaśnicze stosuje ;-) Bądź mądry i pisz wiersze :-)
Co do przewijania..
ja jak sie opiekowałam dziecmi i jak mi połozna niejedna mówiła to za nózki i do góry pupcię..

nie raz tak robiłam i zadnemu dziecku nic sie nie stało więc chyba dobrze :)
 
reklama
Mój wczoraj powiedział ''sam sobie zrobiłem dziecko to sam sobie je urodzę'' to mu na to POWODZENIA:))))) On to jest czasem obłędny. A tak powiedział bo akurat mu mówiłam, że jak on nie będzie mógł być ze mną przy porodzie to moja mama będzie:P:P Ale Mój o ile oczywiście będzie poród naturalny to będzie rodził ze mną bo 2 tyg przed świętami bierze urlop, musi go wykorzystać jeszcze przed końcem roku. Tak więc cały grudzień ma wolny, mogę rodzić w każdy dzień grudnia;D

Ja słyszałam opowieść, jakoby jeden tatuś po długim i ciężkim porodzie rzekła do swej kobiety: "ja bym to zrobił lepiej i szybciej". Się udławiłam wtedy prawie :-D

I podobny tekst: "nie da się szybciej? Za 2 godziny jest mecz"
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry