O rany, ale jestem wykończona! Sprzątanie samo w sobie jest koszmarem, ale odkąd jest mnie więcej to już katorga! Żebym nie była w stanie posprzątać samodzielnie całego mieszkania w dwa dni to jakiś absurd! :-( Odpoczywanie po każdym pokoju albo i w połowie, mycie okien zlecone Narzeczonemu... Właściwie wszystkie cięższe rzeczy on zrobił. Więc czemu jestem taka padnięta?! A ponoć drugi trymestr to ten gdy się tryska energią ;-) Więc teraz "pełna życia i energii" muszę wytrzymać do wieczora (a potem jeszcze do soboty ;-)), z uśmiechem na twarzy i przytakiwaniem Teściom... Trzymajcie kciuki, bo coś się boję, że nie dam rady ;-(
Co do płci, ja spytam :-). Już za tydzień mam kolejne USG i mam nadzieję, że tym razem coś będzie już wiadomo :-). Tu, w Szwecji, robią tylko dwa - jedno w połowie i jedno przed samym porodem. Jak jest się wystarczająco upierdliwym to robią jeszcze wczesne jedno 11-13 tydzień, jako badania prenatalne. Ale obowiązkowo mają je tylko kobiety po 35 r.ż. Na szczęście jeździmy czasem do Polski i tam moja gin zrobiła mi jedno dopochwowo, stąd wiem, że Maleństwo jest, żyje i ma się nieźle (a przynajmniej tak było początkiem czerwca). I nie wiem czy ilość badań jest tu związana z jakimś ryzykiem czy po prostu tak mają. W sumie gina też się tu przez całą ciążę nie widzi, tylko położna i położna.Widać taki styl mają ;-)
O, czas na posiłek ;-)
Miłego dnia Dziewczyny!