A ja najchętniej nie płaciłabym ZUSu i obowiazkowego chorobowego tylko leczyła się na własny koszt prywatnie ...bo i tak w większości, masakryczne terminy, lekarze, którzy nie maja wystarczającej ilości czasu dla pacjęta lub nie mają chęci państwowym pacjentem odpowiednio się zająć, zmuszają do leczenia prywatnego...i takie są REALIA !
Miałam problemy hormonalne i skierowanie pilne do ginekologa-endokrynologa... Jak poszłam się zapisać Pani w szpitalu na Karowej z entuzjazmem mnie powitała,że dobrze trafiłam ,bo zapisy na 2010r prowadzą (a byłam w styczniu '09) Paranoja jakaś normalnie

! Powiedziałam,że wcześniej sama w ciąże zajadę niż doczekam tej wizyty...Poszłam prywatnie- termin 2 tygodnie (długi , bo lekarz cieszący sie b. dobrą opinią ) , wizyta trwająca godzine czasu...jak chodziłam państwowo nie dłużej niż 10min. (tyle ginekolog miał przewidzaine na pacjenta !!!) Badania zrobione w ciągu jednej wizyty i między czasie ciąża :-) Na Karową to ja mogę teraz iść rodzić w 2010 a nie czekać na wizyte do poradni hormonalnej !....i tysiąc takich przykładów można opisać ...