Nadrobiłam! Aleście napisały...
Dziś postanowiliśmy zrobić małe przemeblowanie, żeby sprawdzić czy wszystko nam się zmieści w pokoju jak przybędzie Misia. Przestawiliśmy łóżko i będzie miejsce na dostawienie do niego łóżeczka :-) Tak więc na razie nie będziemy robić pokoju typowo dziecięcego, będzie dalej kinowy a my oszczędzimy trochę kasy na remont i dostosowywanie wszystkiego dla Małej. Jeśli się okaże, że nie dajemy rady spać wszyscy w jednym pokoju to wtedy pomyślimy nad dalszymi przeróbkami, a na razie zapowiada się nieźle :-)
Za to dziś moi Rodzice wybrali się do hurtowni dziecięcej, żeby sprawdzić jakie są ceny poszczególnych rzeczy. Mieli tylko ceny posprawdzać i pospisywać... Dostali listę co i jak i w ten sposób mam już prawie wszystko dla Misiulki albo kupione albo obiecane od brata

Zostały nam "pierdoły" typu butelki, smoczki i kosmetyki, no i rzeczy do szpitala dla mnie i dziecka. A i łóżeczko, ale to już mamy wybrane, więc tylko iść i kupić. Aż się dziwnie czuję mająć już praktycznie wszystko gotowe i 4 miesiące czekania przed sobą... Teraz zastanawiamy się tylko jak my to tu przywieziemy za jednym zamachem samochodem w sierpniu?!

Chyba Rodzice albo Teściowie będą musieli nam paczkami wysyłać albo przyjechać do nas i dowieźć resztę ;-)
Co do tematów dnia - ja się staram nie opalać zbytnio, ale średnio mi wychodzi... Tzn. góra mnie jest opalona w koszulkę, spodnie noszę długie więc nogi mam białe jak śnieg ;-) Dosłownie i w przenośni wnuczka piekarza i kobieta wnuka młynarza

Rodzić mam nadzieję z Marcinem, ale nie wiem jak to wyjdzie, bo najprawdopodobniej będzie cesarka. Ale ponoć może być obecny, jeszcze musimy się upewnić co do tego.
I nie pamiętam co jeszcze było tematem dnia... Strasznie dużo dziś pisałyście... ;-)
A i jeszcze takie pytanie mam, może któraś z Was też tak ma i przestanę się martwić. Jak chodzę to po kilkuset krokach zaczyna mnie boleć brzuch. Ale nie boli tak że boli, ale boli w chwili gdy robię krok. Choć też nie... To tak jakby brzuch mi się bujał i gdy się zatrzymuje i zmienia kierunek "lotu" to ten moment jest bolesny. Jak buja się z prawej na lewą to z lewej zaboli, potem jak wraca to boli z prawej. Powiedzcie, że to normalne... Mam nadzieję, że to jest związane z tym, że z reguły dużo nie chodzę i po prostu organizm nie jest przyzwyczajony do takiego wysiłku. Jak się zatrzymuję to jest ok, jak odpocznę chwilę to też, ale potem to wraca... Mama mnie straszy szpitalem, Teściowa mówi, że się rozciągam i to normalne... Macie coś podobnego?