Zauważyłam, że najgorszy problem u dzieci to robienie kupki bądz kolki. U nas też problem ze zrobieniem kupki. Lidka potrafiła stękać calymi dniami i ją dusić a nic nie szło, bo się napinała i zaciskała pośladki, już jej termometr z desperacji wkładałam to od razu lekko poszło. Teraz podajemy trochę Lactulozy i chyba jest lepiej, pomimo, że kupa jest co ok 2-3 dni to jak już jest to nie mieści się w pampersie, albo np dziś były 3 kupy w ciągu dnia. Takie małe dzieci chyba nie umieją przeć i ciężko im zrobić kupkę nawet taką nie zwartą, konsystencji farby.
Ja też jak czytałam poród Mła to tak jak bym czytała opis swojego porodu. Też kazano leżeć mi podczas tych konkretnych skurczy na boku i jak już przyszły parte, a przeć jeszcze nie kazała to położna nadal kazała mi leżec na boku i myślałam że mi za przeproszeniem d... rozerwie. Parcie u mnie trwało prawie 2,5 h z czego 1,5h partych kazano leżeć mi na boku, potem szanowna położna kazała się położyć na plecach i naciskała mnie na brzuch aby wypchnąć mi dziecko. Rodziłam bez ZZO i podczas partych i naciskania na brzuch myślałam, że odejdę z tego świata.
Do tego chyba coś nie do końca moja macica się oczyściła, bo na usg po połogu lekarz mówił, że macica się obkurczyła, ale obraz czegoś tam jest postrzępiony a powinien być gładki. Po miesiączce kazał przyjść do kontroli. A do tego dzisiaj znowu plamie na brązowo, dodam że 5,5 tygodnia po porodzie miałam intensywne krwawienie, wydawało mi się że to miesiączka, ale dziś już sam nie wiem co to było. Ciekawe co się rozwinie z tego obecnego plamienia, byle nie znowu jakieś krwawienie, bo inaczej czeka mnie szpital i łyżeczkowanie.
Teraz się tak zastanawiam, że jak rodziłam, a parte trwały dość długo to pewnie o tej godz kończył się dyżur lekarzy i położnych, dlatego mnie cisnęła na brzuch i ciągnęła szybko łożysko. Pewnie za szybko je wyrwała i coś tam zostało i się nie oczyściło.