agapa
Fanka BB :)
Poprostu rzuciła je luzem do plecaka na w-fiemaleństwo - brak słów na lekarzy!!! wszystko chyba trzeba prywatnie, aby nie olali przypadku
Bart ma katar od wczoraj popołudnia, także nocka średnia, nie mógł bidak oddychać . Faszeruję go tym co mam, mam nadzieję,że na katarze się skończy....
Agapa - ahhh jak młoda złamała te okulary?
Moja miała aż 6m-cyAgapa - współczuje choróbsk, bo jak nie z jednej strony to z drugiej próbują sie do Was dostać. Tak to jest z naszymi okularnicami. Moja ostatnio jak musiała się dołożyć do szkieł, bo połamała po 3 miesiącach od nowości to teraz nawet dba.
Ja Kami zostawiam znowu w domu i na 12 ide z nia do lekarza, bo cosik brzydko kaszle.

Samo badanie nie boli wogóle, ale jest b. męczące dla dziecka. Z tymi okularami to nie jest takie proste. Bo Wika to już panienka i "byle czego" to ona nie chce. Musi mieć modne itp.WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA ZUZI, ALANKA I ADASIA !!!
Maleństwo- oby Zuzia szybko wyszła na prostą, zdrówka ! dobrze że wezwałaś prywatnie lekarza
Pyszczek- może postaraj sie pójść do dentysty takiego co ma podejście do dzieci i rozdaje baloniki. Tak robiłam z Olą i chętnie chodziła, oswoiła sie
Netka- już nie widze tego ogłoszenia. Zapytam dziewczyn to mi dadzą tel do tych obiadów
Milva- oby tylko katar !
Ewka- zdrówka dla Kami !
Agapa- to badanie Mikiego z tym poceniem musiało być straszne...a okularki dla dzieci są też chyba takie ze specjalnego tworzywa (oprawka) Droższe, ale bardziej odporne a szkła to nie wiem pewnie i plastiki łatwo połamać ...
Mam chyba dziecko z powołaniem. Kasia codziennie każe sie prowadzać do kościoła. Tam muszę ją podciągać, bo chce całować nogi Jezuska. Mało mówi ale najczęściej jest to słowo AMENRysujemy i pytam co rysujemy ? "amen" . Mam rysować dla niej kościół. Budujemy z klocków...też kościół. Gdy słyszy dzwony bijące automatycznie klęka i trzeba sie nagadać żeby wstała. Czeka aż ustaną
i teraz tak, albo do komunii jej przejdzie albo dopiero wtedy dostanie skrzydeł....z Olą ciągle jakieś akcje, nie będę przynudzać ale popadam przez nią w stan przygnębienia. Dobrze że jest przedszkole. Mam wtedy czas żeby zebrać nowe siły, wyciszyć sie, przemyśleć rożne rzeczy. Przygotować sie na jej kolejne chimery.

Dziś Miki pierwszy posiłek zjadł o godz. 17.00
ale niewiele-2-3 kawałeczki mięsa, ciut kaszy gryczanej, ale to naprawdę szczypta i chyba ćwiartkę jabłka. To wszystko. Zrobił kupkę, ale nie do końca:-( W nocy nam wymiotował, ale w dzień było ok. Poobserwuję go jeszcze kilka dni i w razie co dzwonię do lekarza.
Kto ich cholera uczy ??? biedna Zuzia.... 