Moja koleżanka miała trzy psn. Raz bez niczego rodziła, raz z podtlenkiem azotu i raz z znieczuleniem zewnątrzoponowym. Podtlenek azotu mówiła że w ogóle się nie sprawdził i tylko ją ogłupił - cytuję

Znieczulenie zewnątrzoponowe dostała w pierwszej fazie porodu, mówiła że świetna sprawa, akurat lek przestał działać przed parciami. Moja mama miała od swojego neurologa taką sugestię żeby podać znieczulenie, ale u niej poród poszedł tak szybko, że właśnie tak jak u MamyStacha&Franka&Janka, lekarze nawet nie zdążyli zrobić wkłucia i rodziła bez znieczulenia. Też mi się taki poród marzy. Co do tego masażu krocza, to pisała o tym mamaginekolog na swojej stronie, można znaleźć w necie, także nie są to tylko jakieś zabobony, tylko rzeczywiście jest to polecane. Ale ja jakoś nie miałam do tego głowy, a teraz przy tej skróconej szyjce to nie wiem czy mogę. Najlepiej gdyby nie musieli nacinać krocza, ale zawsze to zdecydowanie bezpieczniejsze nacięcie niż pęknięcie. A ja mam jeszcze takie pytanie, jak Wy odczuwacie takie skurcze przepowiadające? Ja albo ich nie mam, albo nie umiem wychwycić...