Witam wszystkie Mamy, które przeżyły stratę swoich Aniołków.
Ja również powiększam ich grono - nie po raz pierwszy. I chociaż jestem szczęśliwa mamą 3,5 letniej córeczki, to zarazem jestem nieszcześliwą mamą 2 Aniołków. Przeżywam to już drugi raz w ciągu roku, chociaż za drugim razem wszystko dobrze się zaczęło.
Minął dopiero tydzień od zabiegu, więc nie mam jeszcze siły pisać o tym, ale łzy ciągle się leją. Jeszcze rok temu o takich rzeczach czytałam tylko w gazetach, ale jakże teoria jest bliska okrutnej rzeczywistości zdażyłam się już przekonać. Nie jestem chyba bardzo odważna i wszystko duszę w sobie - swiat jest okrutny i każdy ma swoje problemy, więc trudno obarczać kogoś jeszcze swoimi.
Zauważyłam że każdą ze strat przeżywam inaczej, nie jest mi łatwo, ale po pierwszej stracie miałam nadzieję, smutek, rozgoryczenie i szukanie pomocy w modlitwie. Teraz jest zupełnie inaczej jestem zła chciałabym uciec gdzieś daleko i czuję okrutny żal - dlaczego muszę przechodzić To po raz drugi!!!!!!!
Szukam odpowiedzi i nie znalazłam jej - ledwo skończyłam płakać po nocach i znowu zaczynam!!!!! DLACZEGO, ZA CO!!!!
Wiem co przeżywacie, Nam nie są potrzebne słowa otuchy - bo ich zwyczajnie NIE MA!!!! My potrzebujemy się tylko wygadać, tylko że czasami nie ma komu i płaczemy same po kątach.
U mnie to temat rzeka - czas płynie tak szybko, a mnie się wydaje że się zatrzymał. Ludzie przechadzają gdzies obok, jakby w innym świecie. Codziennie zadaję sobie pytanie - ile dzieci się dzisiaj poczęło, ile narodziło i ile umarło!!!! Wiem że sa to liczby niemałe ale ja czuję się jabym była sama!!!!
Wprowadziłam tu trochę haosu - ale własciwie w moim życiu też został wprowadzony haos w momencie podjęcia decyzji o drugim dziecku.
Moje GETTO trwa juz 1,5 roku, co jeszcze spotka mnie w tym życiu??
Ludzie mówią, że trzeba brać od życia to co Im los przynosi - tylko ze mi zabiera!!!!
Jak się pozbieram, to opowiem Wam cała historię.