Cześć Sencilla!!!
Przepraszam, że tak długo mnie nie było ale coś z internetem nam się dzieje

...
Widzę, że nie tylko moje życie nie jest usłane różami!:-):-):-)
No tak ogólnie to mój mąż też widzi dzieci śpiące, bo wychodzi 6.30 a wraca ok 21.wieczorem.
Czasami mu się uda, że starsza nie śpi to jeszcze razem pobrykają (jak on ma siłę).
Oni jeżdżą samochodem, więc do tego dochodzą korki:-(.
Co do mieszkania to raczej chcemy zostać tutaj ...ja tu mam pracę i znajomych i tak jakoś.
Nie dojrzałam chyba do takich radykalnych zmian-lubię to miasto



.
Fajnie Ci wyszło z tym terminem, prezent dla mamy - mój synek też jest z maja (06.05) Pogodne dziecko

.
To musi Ci być trochę ciężko cały dzień sama....z dziewczynkami.
My też mieszkamy w M1,więc dobrze wiemy co znaczy syzyfowa praca - kiedy cztery rączki rozrzucają a dwie próbują posprzątać i jeszcze coś zrobić...;-)
Z tego co przeczytałam wiatry nie tylko mi dały się we znaki. Ja o 4 rano szukałam włazu na dach, bo lało po korytarzu jak z cebra.
Ten właściciel to w ogóle nie myśli.



No cóż....
A o tym dziecku to nie słyszałam, bo nie mam polskiej tv ( a gdzie to było?). Z tego co wynika to jakiś CUD , że ten szczęściarz żyje...
A jak Ma-Rita się ma? Lepiej sie czujecie?
Pozdrawiam wszystkich