Witajcie kochane,
mam nadzieje ze wszystkim dobrze dzionek uplywa!! My zachecone pieknym sloneczkiem wybralysmy sie na okoliczne wzgorza

( tak, tak, w holandii !!

), oczywiscie bez folii na wozek, bo i po co!!
I oczywiscie, sloneczko zaszlo za chmurki w 10 sekund, zerwal sie wiatr i zaczal padac taki grad, ze prawie mi okulary wybilo

zaczelam biec do domu, a ja -miotana wiatrem i deszczem- oraz te kulki z nieba spadajace sie tak MArysi spodobaly, ze az piszczala z uciechy

Jak weszlysmy do domu, cale przemoczone i zgradowane, to oczywiscie na powrot sie zrobila ladna pogoda

A poza tym wlasnie moj maz mial negocjacje w sprawie placy i niestety wyglada na to, ze bedziemy musieli wracac do polski... :-( Jego firma, skosnookie japonskie skapiradla, "nie jest w stanie" dac mu takiej podwyzki, ktora zapewnilaby nam utrzymanie tutaj.. SMutno nam jest, bo naprawde duzo poswiecilismy, aby tu przyjechac, doslownie tułalismy sie z malym dzieckiem z mieszkania do mieszkania, teraz jestesmy w malenkim studio, maz dojezdza do pracy codziennie 4 godziny.. MIelismy nadzieje, ze to sie jakos rozwiaze. Druga Malenka przychodzi na swiat za 2 miesiace i musimy sie gdzies ustatkowac

Ale nawet jak wrocimy do PL,to bede do Was zagladac

Aneta, tak mi szkoda Ciebie i Synusia!! Nameczy sie biedaczek..

ALe dobrze ze juz za kilka miesiecy bedziecie wszyscy razem w Holandii!! NIe mozna tak dlugo zyc na odleglosc, wiem cos o tym

Zycze Wam, aby sie Wam wszystko udalo!! A poki co, to zacisnij zeby i nie dawaj sie!!

Ma-Rita, a jak Ty sobie w tej chorobie z dzieciaczkiem dalas rade?

dobrze ze juz po wszystkim. Czytacie sobie ksiazeczki?
Moc buziakow na popoludnie dla Was!! :-)