Chyba jednak u nas wygra Ignaś ;-)
Ostatnio mówię coś tam o Młodym i mówię "Gucio", na co mąż "no jak Gucio, Ignaś przecież" i się zaśmiałam, że OK, ale aż do porodu nikomu nie mówimy o zmianie zdania, bo skoro nikomu się nie podoba, to "na złość" do końca będziemy utrzymywać Gustawa ;-)
Ech, tylko Młoda tak słodko mówi "Gucio" to, "Gucio" tamto i nie wiem, jak jej to wytłumaczyć, że jednak nie Gucio :-(
No chyba, że na Ignacego będzie mówić Gucio ;-)