My mamy bardzo blisko do moich rodziców i do teściowej (teść nie żyje), z jednej strony dobrze, bo mogą nawet podejść szybko jakby coś się działo... teraz mama przywozi codziennie obiady, więc super. Ale tata mnie wkurza, bo ma misję, że nie powinnam być sama i chociaż ma swoje jakieś zajęcia to co jakiś czas dzwoni i pyta czy jestem sama (tzn. czy mąż już wrócił z pracy czy nie) i czy ma do mnie przyjść dotrzymać mi towarzystwa
no czasem nie powiem, fajnie tak pogadać ale żeby ciągle?? Już nie mam z nim o czym rozmawiać... czy mi się tu samej krzywda dzieje? nie chcę mu jakoś ostro odpowiedzieć bo robi to z dobrej woli ale mnie wkurza niemiłosiernie...
no czasem nie powiem, fajnie tak pogadać ale żeby ciągle?? Już nie mam z nim o czym rozmawiać... czy mi się tu samej krzywda dzieje? nie chcę mu jakoś ostro odpowiedzieć bo robi to z dobrej woli ale mnie wkurza niemiłosiernie...
skończyło się na tym, że nie mogę robić nic, może mi zdejmie zakaz teraz po wizycie jak będzie dobrze...