malinka, u mnie się w podstawówce okazało, że Ania strasznie popularne... Miałam 6 Ań w klasie, koszmar. No i mama chciała mnie przechrzcić na Hania, ale ja się za nic nie zgadzałam (a teraz żałuję, bo Hania też fajnie

), a i tak od liceum wszyscy kumple męża mówią na mnie Hanka

Z mojej tuszy śmiali się tylko w podstawówce. Później w gimnazjum już dzieci jakieś dojrzalsze chyba były, bo nigdy od nikogo złego słowa nie usłyszałam, ale w podstawówce szydery były bez przerwy...
AZA, no właśnie, są okrutne, dlatego ja od razu staram się unikać imion, które od zawsze są obiektem szyderstw - Agata nogą zamiata, Zuzia lalka nieduża, Mateusz wajchę przełóż, wiadomo, że do każdego imienia coś tam się na upartego wymyśli, ale niektóre imiona mają przezwiska wpisane od lat...
Doggi, kurcze, ja lubię swoje imię od zawsze i nigdy nie chciałam mieć innego
Pamiętam w pierwszej klasie liceum miałam angielski z ludźmi z innych klas.
Jeden chłopak był strasznym kretynem, popisówa, rozwalanie zajęć, śmiechy chichy i po lekcji podchodzi do mnie i mojej koleżanki, zdobywa się na bajerę i przedstawia się "Oskar jestem" - bez chwili namysłu odpowiedziałam, ze nazywa się jak pies mojego kolegi.
Szybciutko się zmył
