Zuzzi u nas w rodzinie tez kto pierwsy ten lepszy. Moj brat ma Antka, wiec mimo,ze nam sie podoba i psrowaloby do Franka to nie damy.
Lilki znam dwie. Wróć trzy, jedna ma ok 50 lat, druga 7, trzecia 6 miesiecy.
Wiecie,ze u nas problem z imieniem jest taki,ze ja chce Julka, a M nie, bo uważa,ze to....miękkie imię, rozumiecie o co chodzi. I ostatnio M powiedział, niech będzie Julek! Ja głupia sie ucieszyła,, a On dodaje, " ale wiedz,ze to imię mi sie nie podoba i będzie mi złe ze tym,ze moj syn będzie nosił takie imię" No co za kretyn. Oczywiście powiedziałam,ze w tej sytuacji to odpada i ze tak nie mozna. Nie doszliśmy do porozumienia.
I taka o to sytuacja: byliśmy nać sieta u ciotki M, której szczerze nie lubię. Kto ma bezdzietna, stara pannę w wielu 60 lat powinien wiedzieć o co chodzi. Wstałam troche pózniej niż M i Franio, a ze przyjechaliśmy w nocy i musiałam położyć synka to nie widziałam sie z ciotka. A rano słyszę od ciotki,ze Ona już słyszała,ze ma być Julek i bardzo sie cieszy. Wkurzyłam sie na M, bo przecież niczego do konca nie ustaliliśmy, za to ciotka w ciagu godziny obdzwoniła rodzine i oznajmiła,ze Julek rośnie, ja mam sie super i takie tam. Następnego dnia przy okazji wizyty u innej części rodziny oznajmiłam,ze imienia nie wybraliśmy, ze mamy taki a nie inny dylemat. I jak dzwoniła kolejny raz to już nie mówiła o imieniu. Szczerze wkurza mnie ta egoistka... Już tyle lat nie umiem sobie z tym poradzić. Zreszta moja szwagierka tez nie, zwłaszcza,ze przez ta ciotkę odwoływali ślub miesiąc przed terminem,