Widzisz ja odnośnie badania mam inne zdanie. I tak naprawdę te dziewczyny o których piszesz nigdy się nie dowiedzą co by było gdyby. Może właśnie ten jeden zarodek, który dał ciążę by dorwał do 5 doby ? Nikt tego nie wie i się nie dowie. Można iść z opinią też w drugą stronę jest masa dziewczyn które nie badały, a później żałowały decyzji, bo wiedziałyby czy problem był w samym zarodku, czy jednak trzeba obrać inny kierunek.
Badania PGTa same w sobie też są elementem diagnostyki, nie można ich traktować zero jedynkowo. Jasne nie wykluczają całkowicie ryzyka chorób genetycznych ale minimalizują to ryzyko i później w połączeniu z badaniami prentalnymi masz dużą pewność że dziecko jest zdrowe. Jak kolwiek to zabrzmi, wiedząc że zarodek ma wady genetyczne nie transferuje się go więc jest szansa że np nie trzeba bedzie później trwać w ciąży skazanej na porażkę np do 12 tyg albo dluzej. Przed badaniem zarodków jest też obszerna konsultacja z genetykiem, przynajmniej u nas była. Genetyk dokładnie omówiła z nami jak wyglada takie badanie, jakie są ryzyka, ile komórek jest pobieranych, jaki jest margines błędu, co w przypadku gdy wyjdzie mozaika, jaka jest jej opinia odnosnie badania w naszym przypadku itp, itd.
Nie każdy musi się decydować na badanie, jeśli czuje inaczej i nie chce go robić plus nie każdy ma wskazania. Dla mnie poza tym wszystkimi to badanie jest swego rodzajem ,,kupieniem" odrobiny spokoju, wiedzy i pewności w kontekście udanego transferu jak i niepowodzenia.