• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

In vitro 2024 - refundacja

@mariposa_ Również trzymam kciuki!

Ostatnio tu nie zaglądałam, potrzebowałam chwili na dojście do siebie po ostatniej katastrofie. Podjęliśmy decyzję o zmianie kliniki. 3 czerwca mam drugą wizytę, sprawdzimy czy jajniki doszły już w pełni do siebie i zdecydujemy o terminie startu stymulacji. Plan jest taki: stymulacja minimalnymi dawkami hormonów, monitoring co 2 dni, punkcja, PGT-A, 3-miesięczne wyciszenie przed transferem.

Kurczę, nie wiem czemu, serio myślałam że nam się uda przy pierwszym podejściu. Nie mam pojęcia skąd to przekonanie, zupełnie nieracjonalne, skoro w międzyczasie czytałam i słyszałam tyle różnych historii. Może potrzebna mi była taka "lekcja pokory", żeby podejść teraz do tego procesu z większym spokojem. Psychicznie to jest po prostu absolutny dramat, i szczerze podziwiam wszystkie kobiety, które podchodzą do stymulacji, punkcji, transferów latami, po kilka-kilkanaście razy - czapki z głów. Ja podjęłam świadomą decyzję, że to będzie moja druga i ostatnia stymulacja.

@JestemMama! @PgP @Fok123 @Olka1987 @MałaMi81 - co u Was?
 
reklama
@mariposa_ Również trzymam kciuki!

Ostatnio tu nie zaglądałam, potrzebowałam chwili na dojście do siebie po ostatniej katastrofie. Podjęliśmy decyzję o zmianie kliniki. 3 czerwca mam drugą wizytę, sprawdzimy czy jajniki doszły już w pełni do siebie i zdecydujemy o terminie startu stymulacji. Plan jest taki: stymulacja minimalnymi dawkami hormonów, monitoring co 2 dni, punkcja, PGT-A, 3-miesięczne wyciszenie przed transferem.

Kurczę, nie wiem czemu, serio myślałam że nam się uda przy pierwszym podejściu. Nie mam pojęcia skąd to przekonanie, zupełnie nieracjonalne, skoro w międzyczasie czytałam i słyszałam tyle różnych historii. Może potrzebna mi była taka "lekcja pokory", żeby podejść teraz do tego procesu z większym spokojem. Psychicznie to jest po prostu absolutny dramat, i szczerze podziwiam wszystkie kobiety, które podchodzą do stymulacji, punkcji, transferów latami, po kilka-kilkanaście razy - czapki z głów. Ja podjęłam świadomą decyzję, że to będzie moja druga i ostatnia stymulacja.

@JestemMama! @PgP @Fok123 @Olka1987 @MałaMi81 - co u Was?
Miałaś naprawdę ciężka ta stymulację. Ja się mojej obawiałam a powiem że naprawdę prawie jej nie odczułam.mam nadzieję że kolejna próba będzie dla ciebie łaskawsza.

Ja tak jak pisałam dostałam informację wczoraj o zdrowym zarodku także po powrocie w wakacji pewnie wizyta i będziemy planować przygotowanie do transferu.
 
Rok, a ty jutro ten inny lekarz czy dziś? Bo coś kojarzę, że chyba w tym tygodniu...

@mariposa_ Również trzymam kciuki!

Ostatnio tu nie zaglądałam, potrzebowałam chwili na dojście do siebie po ostatniej katastrofie. Podjęliśmy decyzję o zmianie kliniki. 3 czerwca mam drugą wizytę, sprawdzimy czy jajniki doszły już w pełni do siebie i zdecydujemy o terminie startu stymulacji. Plan jest taki: stymulacja minimalnymi dawkami hormonów, monitoring co 2 dni, punkcja, PGT-A, 3-miesięczne wyciszenie przed transferem.

Kurczę, nie wiem czemu, serio myślałam że nam się uda przy pierwszym podejściu. Nie mam pojęcia skąd to przekonanie, zupełnie nieracjonalne, skoro w międzyczasie czytałam i słyszałam tyle różnych historii. Może potrzebna mi była taka "lekcja pokory", żeby podejść teraz do tego procesu z większym spokojem. Psychicznie to jest po prostu absolutny dramat, i szczerze podziwiam wszystkie kobiety, które podchodzą do stymulacji, punkcji, transferów latami, po kilka-kilkanaście razy - czapki z głów. Ja podjęłam świadomą decyzję, że to będzie moja druga i ostatnia stymulacja.

@JestemMama! @PgP @Fok123 @Olka1987 @MałaMi81 - co u Was?

U lekarza bylam tydzien temu. Innego juz nie mam ( odwołałam)
A tak poza tym to teraz czekam na koniec okresu i ide na badanie USG endometrialne.
Potem w trakcie okresu 😱😱 mam przyjsc na wizytę do gin na usg.
W piątek zaniosę papiery do obecnej kliniki z informacja ze sie przenoszę.
I zmęczona jestem juz tymi staraniach znowu wszystko tak długo trwa... ciekawe kiedy w ogole bede miala stymulacje kolejna
 
@mariposa_ Również trzymam kciuki!

Ostatnio tu nie zaglądałam, potrzebowałam chwili na dojście do siebie po ostatniej katastrofie. Podjęliśmy decyzję o zmianie kliniki. 3 czerwca mam drugą wizytę, sprawdzimy czy jajniki doszły już w pełni do siebie i zdecydujemy o terminie startu stymulacji. Plan jest taki: stymulacja minimalnymi dawkami hormonów, monitoring co 2 dni, punkcja, PGT-A, 3-miesięczne wyciszenie przed transferem.

Kurczę, nie wiem czemu, serio myślałam że nam się uda przy pierwszym podejściu. Nie mam pojęcia skąd to przekonanie, zupełnie nieracjonalne, skoro w międzyczasie czytałam i słyszałam tyle różnych historii. Może potrzebna mi była taka "lekcja pokory", żeby podejść teraz do tego procesu z większym spokojem. Psychicznie to jest po prostu absolutny dramat, i szczerze podziwiam wszystkie kobiety, które podchodzą do stymulacji, punkcji, transferów latami, po kilka-kilkanaście razy - czapki z głów. Ja podjęłam świadomą decyzję, że to będzie moja druga i ostatnia stymulacja.

@JestemMama! @PgP @Fok123 @Olka1987 @MałaMi81 - co u Was?
Cieszę się, że u ciebie już lepiej i że do nas wróciłaś ❤️
Co do wiary w pierwsze podejście, to dlaczego nie? Wielu ludziom się udaje i też wychodziłam na początku z tego samego założenia że mi się uda. :)
U mnie... Po 17 mam wizytę, ale kiepsko to widzę. A raczej w ogóle na ten moment.
 
Cieszę się, że u ciebie już lepiej i że do nas wróciłaś ❤️
Co do wiary w pierwsze podejście, to dlaczego nie? Wielu ludziom się udaje i też wychodziłam na początku z tego samego założenia że mi się uda. :)
U mnie... Po 17 mam wizytę, ale kiepsko to widzę. A raczej w ogóle na ten moment.
Ale czemu kiepsko widzisz? Ciagle masz plamienie?
 
Ale czemu kiepsko widzisz? Ciagle masz plamienie?
Mam taki podbarwiony śluz jeszcze...
Nie mam dobrych przeczuć, a mam jeden bardzo bardzo dobry zarodek- wiadomo, że taki ma największe szanse...
Tak jak miałam w głowie same pozytywne myśli i tak o życiu codziennym i tak jeśli chodzi o procedurę. Tak teraz w ogóle jakoś tego nie widzę i mam kryzys rodzicielstwa mocny.
 
Wiem, że mam źle nastawienie że zakładam że dziś to potem wtedy i wtedy transfer wtedy i wtedy badania, poród była bla bla ale no która z nas choć przez moment się nie nastawiła na sukces...
A życie uczy pokory
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry