Mam tak samo jak ty, tyle ze ja już na pierwszej wizycie miałam wykonane badania genetyczne, moje bardzo dobre oraz męża. 4 dni temu podeszłam do drugiej inseminacji , usg wykonał mój lekarz prowadzący jedyne co powiedział „ idealny moment na inseminacje, działamy”. Inseminacje wykonywał inny lekarz, gdy się zapytałam ile pęcherzyków mam i czy są pęknięte czy nie to usłyszałam odpowiedz „ czy to ma jakieś znaczenie”. Po inseminacji nie mogłam chodzić z bólu, ból utrzymywał się 2 dni, poszłam do ginekologa mojego do którego chodzę od lat i tam dowiedziałam się ze miałam 2 pecherzyki, jeden w lewym jajniku drugi w prawym, w lewym jajniku pęknięty a w prawym dopiero co pękł (2 dni po inseminacji). Po inseminacji w klinice nic nie powiedzieli mi żadnych dalszych wskazówek. Dopiero od mojego ginekologa do którego chodzę prywatnie dowiedziałam się ze nie mogę pic kawy oraz ze mam przyjmować duphaston 2 razy dziennie po 1 tabletce. Poczułam się jakby to masowo robili. A chodzę prywatnie i płace za to nie małe pieniądze. Także koleżanko chyba we wszystkich klinikach tak jest.