Monika.g,mój syneczek odszedł w 21 tygodniu ciąży. Miał wadę wrodzoną układu moczowego, był długo długo leczony u mnie w brzuszku. Leczenie było trudne bolesne i "szło pod górkę". Polegało na nakłuwaniu Arusia brzuszka (pęcherza moczowego) poprzez mój brzuch długą igłą i ściąganiu moczu z Jego brzuszka (9 razy).
Potem od 18 tygodnia ciąży próbowano załóżyć Areczkowi cewnik który odprowadzałby jego mocz do wód płodowych, miałam 3 takie zabiegi. Pierwszy zupełnie się nie udał, po drugim była ogromna nadzieja, ale cewniczek po tygodniu się wysunął. Potem był 3 zabieg... 13 kwietnia

Po tym zabiegu niestety odeszły mi wody płodowe (pęcherz płodowy nie wytrymał zbyt wielu nakłuć grubą igłą).
Musiałam zdecydować się na terminacje ciąży. Była to najtrudniejsza i najstraszniejsza decyzja w moim życiu... Mój synek nie miał żadnych szans, nawet gdyby przeżył bez wód, to byłby bardzo chorym kalekim dzieckiem albo najprawdopodobniej zmarłby zaraz po porodzie.
Śmierć Areczka bardzo przeżyłam, teraz odwiedzam Jego grobek... Przyczyny choroby mojego synka nie było. Amniopunkcja nie wykazała żadnych zmian genetycznych, tak samo badanie histopatologiczne. Lekarze mówią, że takie wady niestety czasem się zdarzają.
Staramy się o drugiego dzidziusia. Mam nadzieję, że tym razem będzie dobrze
