Ja też ktg jeszcze nie miałam, przy każdej wizycie ginka sprawdzała tętno maluszka przez coś w stylu mikrofonu i już. Ostatnio dała mi zalecenie, że jak mimo leków skurcze będą się nasilać, to mam jechać na ktg (przyszłam miesiąc przed terminem ze skurczami - najwyraźniej przepowiadającymi), ale przeszły, więc nie jechałam. Ona niby nie zleca mi zbyt wielu badań, ale nie czuję się zbytnio zaniedbana i mam wrażenie, że kobieta wie, co robi, a po prostu nie jest panikarą.



Jak się czuję??? A myślicie że dlaczego tak rzadko tu bywam? Nie wiem jak Wy, ale ja ledwo siedzę, brzuch mi opadł, latam co 10 minut siusiu, a wcale mi się łatwiej nie oddycha. Mała mnie stresuje, bo niewiele się rusza, już pewnie nie ma miejsca. 