reklama

Jak się czujesz mamo?

Wiem niestety rozalka o czym piszesz :baffled: Akurat dziś ranow końcu dotarłam na rtg kręgosłupa, w czwartek idę do rehabilitantki, a tymczasem nadal biorę leki p-bólowe.
 
reklama
Ale czemu Wy dziewczyny nosicie Wasze maluszki :confused:

Ja Oliwki właściwie nie noszę, jedynie, żeby podnieść do zlewu jak pupę chcę umyć, jak do wanienki ją wkładam, no i czasem, żeby się zwyczajnie poprzytulać, ale to zazwyczaj i tak na siedząco. O noszeniu po domu na rękach nie ma mowy :no:
 
Konrad uwielbia noszenie,ale ja nie mam na to siły:no:.Chwile go ponosze i rece mi siadaja,a chyba jeszcze nie wazy 10 kg.Jak ja stoje,to on czesto podchodzi do mnie,zeby go wziac na rece.Jak juz nie daje rady go niczym zagadac i sie marze,marudzi,to go biore.Wtedy sie tak slodko do mnie przytula i moglabym go schrupac:-):tak:.
 
Milenka raczej nie lubi noszenia, ja za to uwielbiam ja nosić i przytulać :tak: Ale ona szybko się nudzi i wyrywa żeby dreptać. Ja przeciążyłam kręgosłup w lipcu, a teraz odnawia mi się od np. wyciagania Milenki z krzesełka, nie od normalnego noszenia.
 
no ja musze Szymka kilkanascie razy dziennie znosic i wnosic po schodach a mamy ich 16 do tego 13schodow aby wyjsc na dworek no i wrocic to kolejne 13 wiec troche go ponosze ale jakos daje rade bo moge wtedy go po pupie poszczypac :-D:-D

ale jakos przesilenie wiosenne mnie bierze i kazy mnie wkurza samym tym ze jest.
:wściekła/y:
 
Ale czemu Wy dziewczyny nosicie Wasze maluszki :confused:

Ja Oliwki właściwie nie noszę, jedynie, żeby podnieść do zlewu jak pupę chcę umyć, jak do wanienki ją wkładam, no i czasem, żeby się zwyczajnie poprzytulać, ale to zazwyczaj i tak na siedząco. O noszeniu po domu na rękach nie ma mowy :no:
Własnie dlatego,że mało Kube noszę,to mi kręgosłup rozbolał.Jak miał gorączkę,to tylko na rączkach,tak biedny kwękał i stękał.
A przytulanki,to majczęściej na podłodze,albo na siedząco.No i na rączkach,jak go znoszę do wózka,bo jeszcze dobrze nie chodzi i w ciężkich ciuszkach,to sie przewraca.:tak:A tak to lubimy sobie potańczyć,no ale jest nam oboje przyjemnie.:-D
 
Julki racyej nie nosye,zdaza sie to sporadycznie....jak jest chra albo cos jej dolega......

a co do tematu glownego to jeszcze nie wzzdrowialam ......mecza mnie strasznie zatoki....ale nie jest najgorzej
 
reklama
Ale czemu Wy dziewczyny nosicie Wasze maluszki :confused:
Milenka raczej nie lubi noszenia, ja za to uwielbiam ja nosić i przytulać :tak: Ale ona szybko się nudzi i wyrywa żeby dreptać. Ja przeciążyłam kręgosłup w lipcu, a teraz odnawia mi się od np. wyciagania Milenki z krzesełka, nie od normalnego noszenia.

U nas podobnie jak u Joasiek, Filip nie lubi noszenia....nawet ostatnio babcia sie zbuntowała, bo uwielbia go targać, a on sie wyrywa...i mówi, ze my mu tak wciskamy, żeby jej nie lubił...:baffled::baffled: zasadniczo tylko o schodach znosimy, bo wchodzić - wchodzi sam...a co sie będę nadwyrężać...no i wsadzanie do krzesełka, czy też wanny...z łóżeczka wyjęłam szczebelki i sam wchodzi i wychodzi..
za duzo czasu man jeszcze przed sobą by fatygować kręgosłup...a i tak czasem narzekam

poza tym jakoś nastrój nie taki...za dużo problemów i do tego wieczny brak męża...czasem to wolałabym by wyjechał i wtedy bym wiedziała, że go nie ma, a tak to ciągle nie wiem na czym stoję...ciągłe niespodzianki, a to teraz ma to, a to tamto....ble ble ble....juz mam dość...nigdy nie wiem kiedy na niego można liczyć....:zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry