ewamat
Mamy lutowe'07 Fan(ka)
Karolina, rozumiem Cię bardzo dobrze. Ja musiałam nauczyc Maje zasypiać bez yca jak wracałam do pracy. Nie było to łatwe, oj nie było. A Ty masz dwa rozwiazania. Albo rzeczywiście zrobić drastyczne ciecie, albo wolniej , ale konsekwentnie eliminować kolejne karmienia. I wcale się nie dziw jak jedna noc będzie lepsza a druga gorsza. To przecież dla nie zupełnie nowa sytuacja. Ale może spróbuju znaleźc jakiś zamiennki cyca. U nas w dzień był to kawałek suszonego ananasa, który Maja uwielbiała i okazało się, ze chętnie się zamieniała. a potem w nocy jak sie budziła, proponowała najpierw wodę, potem paluszka, a dopiero na koniec piers. I okazało się, że łakocie zwycieżyły. Teraz już nawet nie zawsze chce sie napić wody w nocy.oś co bardzo lubi, i co bychciała zamienic.
Wydaje mi sie ze zaczełysmy w tym samym momencie, ale u mnie jest totalna porazka
:-(Trzymam kciki za Ciebie i Milenke
Zanim wyzdrowiała , moja mama juz wróciła do pracy...Teraz taka okazja szybko sie nie powtorzy.Odstawiam ja wiec stopniowo-chociaz mam tak jak Karolina z Milenką -nie ma snu bez cyca
.
.To dobrze,ze nie musi sie tak stresowac i Ty nie słyszysz jej placzu
Muszę powiedzieć, że nawet ja, choć Oli nie płakała przy tym naszym odzwyczajaniu, doznawałam (i nadal doznaję) pewnego dyskomfortu psychicznego. To pewnie stąd, że nie tylko dziecko uzależnia się od karmienia, ale mama też. Domyślam się, że gdy dziecko bardziej broni się niż Oliwka, musi być nieporównywalnie trudniej. Myślę jednak, że jeśli się podjęło tę decyzję, to nie można się cofać, jak to się mówi, trzeba być silnym, nie miętkim