Chyba Was wyprzedziłam, bo wczoraj będąc służbowo na spotkaniu w swoim szpitalu, zaszłam też na porodówkę. Pani położna bardzo miła, nawet sama zaproponowała, że sama mnie oprowadzi po oddziale. Wygładałam w tym kostiumie i z teczką jak wizytacja, a nie ciężarna

. Ale szpital faktycznie bardzo fajny. Ładnie odnowione. My jesteśmy zdecydowani na poród rodzinny, zresztą poprzedni też tak miałam tylko w innym szpitalu i z innym tata

. Sala do porodów rodzinnych składa się z dwóch pomieszczeń i lazienki. Jedno pomieszczenie to kanapa, fotele, a drugie to sala porodowa. Jest też możliwość porodu w wodzie, też piękny pokój. Bardzo rodzinnie tak mi się wydało, no z pewnością przyjaźniej niż na Karowej, własciwie "fabryce dzieci"

. Gdzie tam mówić o intymności jak rodzi pięć kobiet jednocześni w tym jedna bliźniaki. Ale to juz temat który opisałam w innym wątku.
Dziwne było to, że było to , że rodziła jedna kobieta i nie krzyczała. rany też bym tak chciała.
Najważniejsze, że nie musimy chodzić do szkoły rodzenia, bo mieszkająć w tygodniu w róznych miastach byłoby nam trudno, no chyba że Tomek by chodziła sam w Poznaniu, a ja sama w Warszawie

.
I w ten sposób jestem przygotowana do porodu ;D.