Witam Ciocie!
Po intubacji do laseroterapii cały zeszły tydzień wisieliśmy na CPAP, ale mój Syneczek zaskoczył wszystkich i po 3 dobach sam sobie wyjął rurkę od respiratora, w końcu umawialiśmy się na 3 doby

. Po wyciągnięciu Jakubek został na własnym oddechu bo saturacje były ładne, chociaż przy przenosinach do łóżeczka czekała ciocia w pogotowiu z ambu bo już wszyscy wiedzą jakie Busio potrafi zrobić manewry. Obyło się bez użycia ambu, wystarczyło że straszyło i Bączek nie złapał nawet bezdechu. W łóżeczku miał robioną próbę odzwyczajenia od CPAP, tlen puszczony obok noska, bez namiotu ( w którym już się nie mieści) i było w miarę, tzn saturację ładne ale wysiłek okropny - tętno dochodziło do 200. Nie było sensu męczyć Jakubka i wrócił na CPAP z tlenem 23 - 34 %. Tak nam minął cały tydzień. Walka straszna, a to czapka za mała, za duża, noski za mocno przywiązane albo wędrujące po całej buźce, oczka opuchnięte, sine powieki, nosek spłaszczony jak u mopsa. W piątek chciało mi się płakać razem z Kubą. Były próby odpięcia ale nadal ten sam problem - zbyt duży wysiłek. O jedzeniu butelką nie było mowy, nie miał siły. Na cały tydzień zaliczyliśmy jedno karmienie. Tak bardzo denerwował CPAP Busia że uspokajacz musiał być w pogotowiu cały czas i jeszcze poruszyć się od czasu do czasu w buźce żeby przypomnieć Jakubkowi że już smoczuś jest na miejscu i tak całe dnie uspokajaliśmy się. W sobotę CPAP został poluzowany, nosek położony na górnej wardze, a sznureczki przyklejone plastrem, było dobrze, wreszcie buźka odpoczywała, a wczoraj wróciliśmy do namiotu ( czy nie ma ich w rozmiarze xl...?) z tlenem 37%, saturacja w porządku ale ciśnienie spore, a jak wyleci smoczek jest okropny płacz.
Jesteśmy po kolejnym antybiotyku, po podaniu krwi, lekkim stanie podgorączkowym - pomogły zimne okłady, zaczynają się problemy z kupką. Jutro mamy okulistę - oby było dobrze! Ciocie pochwaliły że Jakubek jakby mniej spinał się. W tym tygodniu muszę porozmawiać o bliznach po grzybicy. Co z nimi robić, czy już coś robić, żeby nie zrobiły się przykurcze. Najgorsza na pleckach i kolanku. Kubuś z kilku ubranek nr 50 wyrósł, ostatnie mierzenie dwa tygodnie temu 48 cm. Waga 3280 gram.
Kubuś miał urodzić się 7 października. Mamy jeszcze tydzień do daty porodu. Oby w tym tygodniu CPAP był schowany w rękawiczkę i wisiał sobie jako straszak tylko, a Bączuś próbował sam w namiocie z tlenem takim jak wczoraj. Takie są oto marzenia niecierpliwej matki...
Chyba zaczynam zbyt wiele wymagać, ale po tygodniu CPAP nie mogę doczekać się zmian. Wiem, że każdy kroczek Jakubka to dla Niego ogromny wysiłek i jestem pełna podziwu dla mojego Busia i już nie marudzę.
Dostaliśmy najnowsze i największe łóżeczko na oddziale, najpierw proponowali Jakubkowi bliźniacze łóżeczko ale w końcu stanęło na tym dużym. W poprzek zmieściłoby się 4 dzieci, a królewicz wyleguje się sam

Nadal nie znam powodu dlaczego akurat mój Synuś dostał do ekstraśnie łóżeczko.
Bezdechów nie było, nie wiem czy dlatego że Kuba jest po krwi czy dlatego że CPAP pomagał. Nadal Busio spłyca oddech do granic możliwości ale na tak krótką chwilę, że pulsoksymetr nie zdąży tego wyłapać. M. śmieje się że Kuba będzie płetwonurkiem i dlatego wstrzymuje oddech. Czasami trzeba trochę zluzować bo byśmy oszaleli.
Podsumowanie tygodnia - Kubuś zadowolony bo odpoczywa od CPAP i to jest najważniejsze.