Witam, od pewnego czasu jestem czestym bywalcem na tym forum, na swoim blogu opisalam historie Marysi, mojej coreczki. Mialam podobna sytuacje do twojej, rowniez nie wiedzialam o tym ze mam skurcz, lekarz mnie nie badal do tego ciagly bol krzyza i niedoczynnosc tarczycy przez ktora w ciagu pol roku przytylam 30 kg....4 lata staran o dziecko i nic az w koncu 2 kreski i taka sama reakcja i mysl o ciazy jak u ciebie. Marysia miala krociutkie zycie, zaledwie 24tyg w moim lonie i 11 dni poza nim..... przeszla wylew 4 stopnia. Lekarze mowili ze napewno bedzie wymagala rehabilitacji. Ze moze nie slyszec nie widziec, nie chodzic , nie mowic, lub poprostu byc jak roslinka, ale tez dawali nadzieje ze moze nie uszkodzi to jej za bardzo i wyjdzie z tego z niewielkim uszczerbkiem na zdrowiu. Niestety nie bylo jej to pisane....kilka razy miala przetaczana krew, pozniej silna zoltaczka, oczywiscie caly czas na respiratorze...hiperglikemia, kolejny wylew, refluks, drgawki, a na koncu niewydolnosc nerek , na co zmarla. Dzien przed jej narodzinami wymyslilam sobie malowanie pokoju, co prawda nie malowalam za wiele ale kazdy, jakikolwiek wysilek wywolywal u mnie bol krzyza, o czym lekarzowi wspominalam. Rowniez puchly mi nogi rece i powieki. Po 20tyg mialam skorcze b...cos tam( nie pamietam nazwy) o ktorych nie mialam pojecia ze to skorcze, wrazenie bylo takie jak by dziecko sie napinalo w dole brzucha,dopiero kolezanka mnie uswiadomila.....a lekarz wyczol na badaniu tydz przedporodem......moze gdyby mnie wtedy zbadal ginekologicznie......mialam prawo nie wiedziec o wielu rzeczach i nie rozpoznac wiele niepokojacych symptomof....to byla moja pierwsza ciaza.. nie obwiniam lekarza tylko siebie..... duzo by pisac... czytalam o wielu przypadkach takich wczesniakow jak Twoj Kubus Czy moja Marysia. Wiele z nich jest zdrowymi , dobrze rozwijajacymi sie dziecmi, po czasem kilku wylewach,infekcjach itd.... mimo tego ze wczoraj 8.11.13 minal miesiac od jej narodzin i mimo tego ze jej juz ze mna nie ma czesto czytam o wcEsniakach.....czasem chyba nie powinnam, bo jak natkne sie na jakies podobne przypadki jak moj i czytam ze dziecko ma iles juz tam lat czy miesiecy i ma sie dobrzr to z jednej strony moze nie tyle sie ciesze ale wiem ze jest dla takich dzieci nadzieja a z drugiej strony czuje taki bol , czemu to nie moja coreczka, dlaczego jej nie bylo dane zyc.....mam nadzieje ze Twoj Kubus jest zdrowy i ze bedziesz mogla sie nacieszyc takim szczesciem jakie jest bycie matka. Mocno sciskam