Figa1 pytam o hospicjum, bo my byliśmy Ziemi Łódzkiej, zadowoleni z nich to mało powiedziane...mam nadzieje, ze wy również w Gajuszu nie macie problemów.
joanna23,
[*] dla Twojej Marysi...nie jestem w stanie wyobrazic sobie waszego bólu po stracie córeczki, moge tylko serduszkiem być z Wami... Ja nadal nie rozumiem, co decyduje o przeżyciu i rozwoju naszych wcześniaków. Mój syn również jak Marysia i Kubuś urodził się w 24tc. Pisałam już, ze nic go nie ominęło, laser na oczka, zabieg zamknięcia Botalla, rozerwane jelito i operacja go złączenia, ma niedosłuch, nosi aparaty, w główce wylewy IIst. niezliczone infekcje wewnątrz szpitalne, kamica nerkowa, pożegnana już dysplazja oskrzelowo-płucna. Jest do tyłu z wieloma rzeczami, ale nadrabia. Czas jego narodzin i po, walka o jego własny oddech i resztę funkcji życiowych...ze łzami wspominam, bałam sie ogromnie, lekarze sucho mówili, że to bardzo skrajny wcześniak, ich przeżywalność z takiego tygodnia ciąży jest określana na kilkanaście procent, ale nie wiadomo co z rozwojem. Dziś ma 2,5 roku, jest radosnym chłopcem, który powoli dogania rówieśników. Tobie Joasiu życzę wewnętrznego spokoju, nie obwiniaj się, wcześniactwo to loteria, nie powinnaś sobie nic wyrzucać. Pozdrawiam Cie serdecznie.