Przecież nie trzeba koniecznie tylko gotować, albo tylko dawać słoików. U nas niby są słoiczki, ale czasami młody dostanie coś zrobionego przeze mnie. Z tym, że ja nie gotuję warzyw tylko robię je na parze. Wydaje mi się, że wtedy tracą mniej witaminek. Mięsko też będę robiła na parze. W zamrażarce czeka już poporcjowany króliczek od sąsiada. Jeszcze kuraka lub indorka chciałabym gdzieś nabyć, ale nikt nie chce sprzedać a sklepowego świństwa nie chcę :-( Muszę wysłać teściową na wieś, żeby przywiozła coś swojskiego od wujka.
Alicja masz rację, że takie ugotowane zupełnie inaczej smakuje. Ma jakiś smak, nawet niezły i to bez przyprawiania.
Rzutka ja lubię gotować, ale zwykle mi się nie chce albo nie mam czasu. Teraz gotuję, bo siedzę w domu i muszę nakarmić jeszcze córkę (jak jej nie ma to nie gotuję). Gdy pracowałam, robiłam wszystko, by przy garach być maksymalnie raz, dwa razy na tydzień.
Osoby, które będą samodzielnie gotowały- uważajcie na mięsko. Wywar z mięsa jest bardzo uczulający. Powinno się je gotować osobno i dopiero potem miksować z warzywami i wywarem z warzyw. Dziecko po odrobinie mięska nie będzie miało wysypki a po dodaniu wywaru może dostać.