sarisa
Fanka BB :)
Kania wiesz co tak napisałaś o smażonym...to my oprócz jajecznicy nie pamietam kiedy jadłam coś smażonego. Ja frytek nie jadam, M. i owszem i czasem też Zuu doleci ale to czasem jest raz na pół roku. A z przegryzek. To u nas takie male precelki krakowskie, plauszki, i dawno nie jadła chrupek kukurydzianych i teraz jak widzi to sie zajada. I ostatnio dostała jajko niespodziankę i zjadła, troszeczke, ale chyba to dale niej za słodkie, bo nam oddała ;-). takie układy mi się podobają,a może i nie podobają, bo nie idzie mi tylko w brzuch hehe :-(.
edit: i cisteczka te małe libnitz innych nie zje ;-)
edit: i cisteczka te małe libnitz innych nie zje ;-)
za to hitem przegryzkowym są owoce. Iś ma takie małe wiadereczko po twarogu podajże i jej tam wrzucam kawałki gruszki, mandarynkę, a ona sobie chodzi z tym wiadereczkiem i podjada
kedyś dawałam na miseczce ale ona uparcie chciała z ta miseczką chodzić co kończyło sie of kors jak u Jasia i Małgosi - szlak z rozgniecionych, rozdetanych gruszek :/
bo bez kotlecików schabowych życie nie byłoby takie piękne ;-) Ale tak jak kania, nie znosze czegoś smażyć w mieszkaniu bo nie mamy okapu i zapach długo się utrzymuje