U nas tydzień pełen wrażeń i nowości. We wtorek byliśmy na Synagisie już trzecim, ale jeszcze mamy do zapewnione kwietnia, mam nadzieję, że to nas jakoś uchroni od tych strasznych infekcji.
W tym tygoniu Kacperuś zaczął ostro ćwiczyć, w końcu doczekaliśmy się dodatkowych rehabilitacji w Centrum, i po dwóch godzinach już mogę stwierdzić, że jest fajnie - nowe, fajne ciocie i do tego młode, Kacperkowi przypadły do gustu, mamusi zresztą też.:-)
Ale najważniejsze, że byliśmy w czwartek u neurologa, i aż sie boję głośno mówić, żeby nie zapeszyć.

Ogólnie mówiąc jest dobrze. Pani neurolog oceniła Kacerka na 5,5 a nawet 6 miesiąc. To nawet nie korygowany, a o jeden do przodu, w co nie mogłam uwierzyć. Powiedziała, że odruchy ma prawidłowe, i ona nie widzi nic niepokojącego. Normalnie myślałam, że ją uściskam z radości. Nawet nie spodziewałam się takich wieści. I jedyne z czym mamy walczyć to z jego nadpobudliwością, bo Kacperek, jakby mógł to by na okrągło kopał nóżkami, rączkami i wszystkim innym. Nie da się go zatrzymać.

Wiadomo, kazała ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć, turnusy rehabilitacyjne wybiła nam narazie z głowy. Zobaczymy co czas pokaże i będziemy się później zastanawiać.
Bardzo się cieszę, ale aż się boję cieszyć.