reklama

Karmienie piersia...

also - ale ty jesteś stanowcza:-) mówię o tym gryzieniu... niektóre moje koleżanki nie potrafiły być stanowcze i konsekwentne... czego rezultaty są do dziś... a co do samego karmienia chyba nikt nikogo tu jeszcze nie skrytykował... po prostu ten temat budzi, jak widzimy, duużo emocji każda bardzo emocjonalnie opowiada o swoich uczuciach/odczuciach :-)
 
reklama
Sorki, jeśli Cię uraziłam, ale poczułam się trochę jak idiotka, że karmiłam tak duże dziecko i chcę następne też karmić. Nie wiem, może przez to, że dużo osób miało coś do powiedzenia jak karmiłam Ignasia jak miał rok, to jestem przewrażliwiona na tym punkcie i wszystko odbieram tak osobiście. Przepraszam, postaram się tak nie reagować, heheh. Także dziewczyny nie gniewajcie się na mnie, plissss.

P.S. Odpisałam Ci na innym wątku o fotelikach M-C.
 
Dokładnie kochane, also trafiła w sedno, karmienie musi sprawiać radość i matce i dziecku. na siłę nic z tego nie wyjdzie. ja psychicznie nastawiłam się an karmienie, ale fizycznie było ono okropnym uczuciem. chciałam dać mojemu dziecku wszystko co najlepsze dlatego wolałam mordować się i odciągać. nie jedna popuka się w głowę, ale zadowolona mama, to szczęśliwe dziecko:) a taka opcja pasowała i mnie i synkowi, nikt z nas się nie mordował.
 
ja jestem zawzięta na karmienie piersią bo ani moja mama ani moja siostra nie mogły karmić, więc sobie myślę, że trzeba przerwać tą złą passę :evil:
... a wyjdzie oczywiście jak wyjdzie... ;-);-);-)
 
Kurcze ja to bym bardzo nawet chciała ale nei ma sie co napalac bo juz sobei poczytałam na forum blizniaków ze to wielka sztuka ogarnąć karmienie piersią przy dwójce:) Czesto nawet do szpitala konieczny jest juz laktator zeby dawac mimo wszystko maluszkom swój pokarm:) Mimo wszystko jestem pełna nadziei:)
 
Ja mam znowu tylko lęki, że mi biust w czasie karmienia taaaaak urośnie, że tego nie ogarnę. Niby plastyka potem "jakby co" obiecana, ale nie chciałabym zbytnio cyców zmasakrować...
 
Ja mam znowu tylko lęki, że mi biust w czasie karmienia taaaaak urośnie, że tego nie ogarnę. Niby plastyka potem "jakby co" obiecana, ale nie chciałabym zbytnio cyców zmasakrować...

mój biuścik nie urósł przy karmieniu, urósł w ciąży, a potem nawet ciutkę zmalał:D oczywiście podczas nawału był gigantyczny, ale da się to wszystko przeżyć
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry