No jasne jolek, że tak zrobię, ale to dopiero pierwsze wędrówki Majki po domu. Jak przyjeżdżamy do domu popołudniami, to raczej Majka tak nie baraszkuje po domu, bo idzie spać. W ten weekend jednak poznała wszystkie kąty naszego mieszkania, tylko pod łóżko Matiego jeszcze nie weszła, za to byłam tam ja i prawie na zawał zjechałam, jak ten burdel tam zobaczyłam. Pół soboty sprzątał i segregował zabawki dla "biednych dzieci".