reklama

Karmienie

reklama
madzik, brak mi słów..jak dobrze,że posłuchałaś instynktu.Teraz już napewno będzie dobrze, ale te niepotrzebne cierpienia dla maluszka,z winy "fachowców" aż krew zalewa ..
trzymam kciuki aby jak najszybciej mały odzyskał formę i nie męczyli go już:(
 
Madzik współczuję. I jak tu liczyć na "fachową" pomoc!!!!! Ale dziwi mnie,że mały Ci nie płakał z głodu? Napisz na odpowiednim wątku co to za chorobę podejrzewają u twojej dzidzi.

Igorowi zasmakowała herbata rumiankowa:) muszę mu wydzielać po dwa trzy łyki bo jak się dosadzi to wypije całą butlę ... a potem puszcza fontanny :)
 
jeka madzik jestem z Tobą dacie radę i przebrniecie przez szpital a mały wróci do formy i bedziecie szczesliwi w domku
Ja powiem wam szczerze słuchałam położnych w szpitalu i potem na wizytach w domu przez tydzień i powiedziałam dość tak samo mój mąż bo im łatwo mówić jak to nie ich maluszki i nie one jedzą w kółko to samo i jedna gada tak a druga zupełnie innaczej wiec tylko własna intuicja
 
madzik, to sraszne co Was spotkało. Ja tez na własna rękę kupiłam mleko i karmię Maję mlekiem z piersi ale to jej nie starcza bo spada na wadze, więc dokarmiam raz dziennie sztucznym.
 
Madzik przerażające, trzymam kciuki za szybkie wyzdrowienie synka, wyobrażam sobie jaki koszmar przeżyliście i przeżywacie, łzy same cisną się do oczu.

Nie będę już narzekać, moje bóle, jakoś sobie z nimi poradzę, byle dzieci były zdrowe i szczęśliwe.

Straszne, takie bezbronne maleństwo tyle przeżyło i jeszcze tyle leczenia czeka :-(
 
Dzięki dziewczyny za wszystkie ciepłe słowa. Kochane jesteście. Z jedzeniem u małego jest już lepiej, poza tym w końcu zachowuje się jak normalny noworodek. Nareszcie płacze, sika, robi kupę, trzyma otwarte oczy. Na pewno jeszcze trochę pobędzie w szpitalu. Ale na samo wspomnienie tych ostatnich dni wyję jak bóbr:(
 
O masakra... no tak jak piszecie dziewczyny - Madzik dobrze, że posłuchałaś serducha. Biedne maleństwo całkiem zależne od dorosłych, a tu takie rzeczy. Mnie też położne drażnią bo każda co innego mówi i zalatane w szpitalu były. Jak mnie wypisywali nawet nie sprawdzili czy dziecko zabrałam ze sobą, a jak pytałam o karmienie to też tylko przystawiać i przystawiać, a czy je i jak to już nikt nie zaglądał.
 
reklama
U nas w szpitalu też co położna to inna gadka. W zasadzie jak człowiek sam sobie nie sprawdzi czy dziecko przybiera i nie pilnuje pieluszek i ciemiączka to nikt mu nie pomoże. Na szczęście ja mam wagę noworodkową w domu z czasów jak Paula się urodziła bo inaczej teraz bym świrowała czy mały je jak trzeba.

A tak w ogóle to mam wrażenie, że dzisiaj zaczyna mi się kryzys laktacyjny trzeciego tygodnia bo mały niespokojny a w piersiach coś puściej. Wczoraj były kamienie po nocy, takie pełne a dzisiaj jakoś nie i miękkie... Ale już herbatka idzie w ruch i mam nadzieję, że długo to nie potrwa.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry