Kurde laseczki mam problem z moim łobuzem. Zrobił sobie z cyca smoczek. Zamiast jeść to potrafi nuplać parę minut i zasypia. Jak go odkładam, to się budzi i znowu chce cyca. Jak nie odkładam to zresztą też góra 5 minut i znowu to samo. nie chcę tego, bo za chwilę nie będę mogła zjeść obiadu ani nic bo będzie na mnie wisiał non stop. I nikt inny go nie uspokoi tylko cyc. Już wczoraj efekt był taki że nie miałam jak zjeść obiadu. A o jakimś spacerku to w tym wypadku mogę chyba zapomnieć. No i drugi z tym związany problem - przez to że zrobi 2 łyki po czym nupla to prawie nic nie je, ale przecież go nie zmuszę. Chyba ze pozwolę mu wyć przez 3 godziny i wtedy może zgłodnieje i porządnie zje, ale też wtedy na łeb dostanę. Macie podobne historie ze swoimi? Ja rozumiem, że dziecko potrzebuje bliskości i cyc go uspokaja, ale z drugiej strony, nie od tego jest cyc. Mogę go przytulać, nosić i wtedy ma bliskość nie tylko ze mną. Nie chcę go od siebie uzależnić bo wiem czym to się skończy. Kumpeli córka była cycomaniaczką więc na noc zaczęli brać ją do siebie do łóżka i efekt był taki że roczne dziecko w ogóle nie spało w swoim łóżeczku, a jak się ją tam kładło to ryk jak ze skóry obdzieraliby.