dziewczyny, biegnę Wam się poskarżyć... Niestety muszę odświeżyć wątek o kłopotach... Odebrałam wczoraj przed wizytą u gina wyniki badań krwi i sie załamałam. Mimo 10 zastrzyków z żelaza, wyniki mam tragiczne - jeszcze mi sie pogorszyły od czasu sprzed zastrzyków - i to znacznie!! Jak je mój gin zobaczył, to chciał mi pisać skierowanie do kliniki hematologicznej. Aż sie za głowę złapał... Myślałam, że zawału dostanę... Ale potem zbadał mnie dokładnie i powiedział, że żadnych objawów anemii nie mam - blada nie jestem, wręcz przeciwnie, usta jak po czerwonej szmince (a byłam bez żadnego makijażu), paznokcie i białka oczu w porządku... Spojrzał jeszcze raz na wyniki i powiedział, że nie jest to możliwe. Że albo jakieś przekłamanie badania, albo jestem wybrykiem natury i zagadką medyczną. Pytał, czy czuje się osłabiona, a ja mu, że wręcz przeciwnie. Bo i taka jest prawda. Gonię całe dnie, energia mnie rozpiera, na basen chodzę, a jak idę do domu i akurat nie ma windy, to zasuwam na 5 piętro, nawet z zakupami, i właściwie nawet sie porządnie nie zssapię... Powiedział, że w takim układzie to nie będzie mnie kładł do szpitala, tylko skieruje mnie na dalsze badania... Wysłał mnie do lekarza ogólnego - byłam dzisiaj rano. Zanim poszłam do lekarza, poszłam do innego laboratorium powtórzyć badania krwi licząc po cichu, że będą ok. Jak laborantka zobaczyła moje poprzednie badania, to zrobiła mi ta krew na CITO i miałam wyniki 10 minut po pobraniu krwi - niestety tak samo do d... Lekarka ogólna mnie bardzo dokładnie obejrzała i powiedziała to samo co ginekolog - to nie jest możliwe. Tak więc ostatecznie jutro jadę do kliniki hematologii (jak usłyszeli, jakie mam wyniki, to przyjęli mnie na następny dzień, choć normalnie kolejka jest na 3-4 miesięcy), ale całe szczęście tylko na badania i konsultacje, więc leżeć nie będę musiała (no, chyba, że tam cos takiego wymyślą). Generalnie i gin i lekarka ogólna bardzo chwalili mój stan ogólny - przyrost wagi, ciśnienie, wygląd skóry. Dodawać nie muszę, że samopoczucie mam fantastyczne, wręcz euforyczne. I czuję się tak dobrze, jak nigdy. Kurcze, juz sama nie wiem - chyba faktycznie wybryk natury ze mnie
