reklama

Kochani Tatusiowie

Jak nie należy do tych domyślnych, to uważam, że trzeba nakierunkowac - działanie typowo wychowawcze :laugh2:
Pamiętajcie, że są rzeczy, na które faceci w życiu sami nie wpadną, bo mają inną naturę niż my, kobiety, i jeśli mama ich nie zdołała wychowac tak, żeby zwracali uwagę na potrzeby żony, to trzeba samemu ich ukierunkowac odpowiednio :tak: i to od początku małżeństwa.
 
reklama
I znow zgadzam sie z Kasia:-D

karolina77, ja tez kiedys tak myslalam jak ty ale konczylo sie na tym ze maz faktycznie sie nie domyslil, ja plakalam z rozczarowania a on biedny nie wiedzial o co cala afera. teraz wysylam jasne komunikaty i to w dosc duzym natezeniu. a jak nie skutkuje to talerze ida w ruch:-D :laugh2: :-D
 
U nas wczoraj wieczorem to już było ostro całkiem :frown: Nagadałam swojemu okropnie.. może nie za dużo, ale za to bardzo dosadnie. Połozyliśmy się spać chyba o 5 rano... na szczęście on ma luz do końca tygodnia, ja też więc wstaliśmy dziś o 11.
I dzisiaj mam w domu anioła! :surprised: :rofl:
I jedziemy zaraz wózki oglądać i w końcu po fotelik :laugh2:
 
lil kate, nie wiem czy mi talerzy wystarczy.:-D Ale musze mezusia pochwalic, bo dzis od samego rana (bez mojej inicjatywy) sklada lozeczko i mebelki dla Dzidzi. A w zeszlym tygodniu kupil Malenstwu mate edukacyjna z mnostwem zabawek :-):-):-). Tak wiec nie jest zle. No a wczoraj to przeszedl sam siebie - posprzatal mieszkanie po remoncie!!!!! A musze przyznac ze byl taki brud, ze mi sie plakac chcialo jak to widzialam. Wtedy maz mnie zawiozl do rodzicow, a sam sprzatal !!!!!!!!!Szok. Tak wiec dam mu szanse - moze sie domysli zeby mi kwiatka przyniesc na porodowke. Wiecej nie oczekuje, tylko kwiatka i odrobinki czulosci.
 
Kurcze, mój to broi dziś cały dzień że hej :-D
Najpierw chciał być kochany i zrobił mi moje ulubione naleśniki (a jest w tym mistrzem :tak:) ale jak juz pierwsze dwa były gotowe i wzięłam jednego kęsa (byłam już okropnie głodna) to nie chciał mi ich dać, bo uparł się że od razu jeszcze jednego mi dołoży :baffled: A ja już tak strasznie chciałam wziąć te dwa i je wpałaszować, że w końcu wpadłam w rozpacz, pobeczałam się że mi zrobił a teraz zabiera i mało w niego naleśnikiem nie rzuciłam hehehe :-D
Parę chwil temu zrobił budyń na kolację, ale zaraz potem niechcący wrzucił mi do niego swoją brudną skarpetkę :szok: :-D :laugh2: :-D
A przed chwilką jeszcze urwał okładkę z gazety którą dzisiaj kupiłam :oo2:
Idę go udusić.. :-p
 
A mojemu biedakowi się ostatnio w sklepie oberwało ;-) Poszliśmy na zakupy, on stanął przy kasie, a mi się przypomniało, że jeszcze papier toaletowy miałam wziąć, więc się cofnęłam. Zanim zdążyłam wrócić, to mój już płacił i pakował siaty, a za nim w kolejce stała już starsza pani. Więc podbiegam do niego z tym papierem, a on - "Teraz to sobie stój" :dry: (nie mam męża tyrana - ma po prostu specyficzne poczucie humoru i jest strasznym złośliwcem :crazy:). Kasjerka jak się oburzyła :wściekła/y: Zapytała jak ja z takim wstrętnym mężem wytrzymuję :-p Ubaw miałam po pachy :rofl2: A mój stał jak wryty z miną zbitego psiaka :laugh2: Potem cały wieczór juz się nie wyzłośliwiał i był przemiły i przesłodki :cool2:
 
reklama
Hehe :-) Ja też się zastanawiałam jakim cudem skarpetka mogła wpaść do budyniu :confused: Jeżeli facet Joasiek w czymkolwiek przypomina mojego to mogę tylko przypuszczać, że skarpetka leciała nad stołem :oo2: W przypadku mojego męża byłoby to bardzo prawdopodobne :-p
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry