reklama

Kochani Tatusiowie

Heheh.. skarpetki sztuk 2 leżały na dywanie (mój ukochany uwielbia wszystko rozrzucać po podłodze, choćby do szafki było 20cm, co mnie niesamowicie irytuje) i rzucił nimi we mnie gdy jadłam budyń twierdząc, że to moje... ale tak szczęśliwie jedna z nich odbiła się ode mnie, że wylądowała prosto w mojej misce z budyniem :-D Po czym drogą węchowa doszliśmy do tego, że skarpetka jednak należy do niego a nie do mnie :-D :laugh2: :-D
 
reklama
rany jak się uśmiałam :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D

mój mnie dzisiaj tak wkurza że go chyba zamorduję :wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y: próbuje się od szkoły rodzenia wymigać i do szafki pod akwarium chce mi uchwyty w innym kolorze niż reszta przywieźć wrrrrrrr
 
Moj maz wkurzal mnie przez ostatnie dni, a dzis rano poszedl do sklepu po swieze buleczki, kakao i serek, czym bardzo mnie uszczesliwil, bo takie sniadanko bylo moja zachcianka. mniam mniam. Ale i tak pewnie juz za kilka godzin bedzie mnie wnerwial (oczywiscie nieswiadomie). Moze po porodzie bede troche lagodniejsza dla niego, chociaz w to watpie. ;-)
 
a moj maz wczoraj przeszedl samego siebie. pomimo moich prosb (2 dni prosilam) zeby darowal sobie JEDNEGO wieczornego squasha podczas 9 MIESIECY mojej ciazy i tak poszedl. a na argument ze boje sie teraz na kilka chwil przed porodem byc sama w domu zawiozl mnie do swoich rodzicow zebysmy ustatlili liste gosci na wesele z jego strony:wściekła/y: no comments:baffled:

a jak przyjechal po mnie po tym squashu to stwierdzil ze bardzo sie spieszymy i odciagnal mnie sila od stolu z naszykowana pyszna kolacja ktorej nie zdazylam tknac. a w domu nie mielismy nic do jedzenia:wściekła/y: i do tego jeszcze skomentowal: "no widzisz, nie urodzilas!!":wściekła/y:
 
Heheh.. skarpetki sztuk 2 leżały na dywanie (mój ukochany uwielbia wszystko rozrzucać po podłodze, choćby do szafki było 20cm, co mnie niesamowicie irytuje)

Joasiek wiedziałam !!! Mój ma to samo - najlepsze jest to, że jak zwracam mu uwagę to słyszę :
wariant A - "dom to nie muzeum" :oo:
wariant B - "nie mieszkasz tu sama - ja też mam swoje prawa, a mi się tak podoba. Jak ci przeszkadza to posprzątaj" :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:

No cóż - po 3 latach wspólnego mieszkania jakoś się dogadujemy - choć początki nie były łatwe :no:
A Tobie lil kate szczerze współczuję - mojemu też się zdarza z czymś takim wyskoczyć, choć już sporadycznie (na szczęście :happy2:).
 
a mojjjjjjjjjjjjjjjj
przywlukł kompa od kolegi i go naprawia
wszystkie czesci powyjmowane z niego i ''połozone '' na dywanie w przejsciu bo tak !!!
przeszkadza ci !zaraz go naprawie
i tak lezy 4 dzien
*****
 
dzisiaj jadac z mezem samochodem zadalam retoryczne pytanie " ciekawe co w tym roku dostane od mojego meza na walentynki??" no co uslayszalam odpowiedz: "jakiegos badyla i michalki":laugh2::-D:laugh2: usmialam sie do lez:laugh2:
 
Joasiek wiedziałam !!! Mój ma to samo - najlepsze jest to, że jak zwracam mu uwagę to słyszę :
wariant A - "dom to nie muzeum" :oo:
wariant B - "nie mieszkasz tu sama - ja też mam swoje prawa, a mi się tak podoba. Jak ci przeszkadza to posprzątaj" :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:

madzik79: A mój na uwagi o tym bałaganie zawsze reaguje tak samo: "Dobrze kochanie" i "Oczywiście kochanie", po czym robi dokładnie tak samo jak robił i nic się w tej kwestii nie zmienia :eek: :-D i to jest chyba jeszcze bardziej wkurzające :wściekła/y: :-p
 
reklama
Ooo to widzę, że mój ukochany niczym nie różni się od Waszych mężów w kwestii trzymania porządku:tak:
Lubi porządek, ale nie cierpi sprzątać. Na wspólne przątanie normalnie muszę się z nim umawiac, bo na moje pytanie "Czy dzisiaj sprzątamy?" odpowiada, że "Dzisiaj nie, bo on dzisiajszy dzień ma już zorganizowany" i gra dalej w Herosów :wściekła/y: A mnie szlak trafia. Kiedyś wyrzucę mu ten komputer za okno ;-)
Wy też tak macie? Wasi mężowie pomagają Wam w sprzątaniu, czy musicie ich zmobilizować ?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry