reklama

Kochani Tatusiowie

Ech.... mój to sam z siebie sprząta rzadko i bardzo niechętnie :dry:. Nie lubi też jeździć do marketów ;-). Teraz, kiedy ja jestem w ciąży bardzo się stara, żeby mnie wyręczyć, jeżeli jest taka konieczność (cwaniak jeden:-p). Ale muszę być sprawiedliwa i przyznać, że on po prostu ma inne zajęcia - przede wszystkim pracuje (i to na 1,5 etatu :baffled:), robi codzienne zakupy, dostaję śniadanka do łóżka, no i przede wszystkim (tak było nawet przed ciążą) - wozi mnie, gdzie tylko potrzebuję :happy2:. I wiecie co ? Patrząc na jego tryb życia i ilość wolnego czasu, uważam, ze to dużo :tak:. A jeżeli chodzi o sprzątanie czy wizyty w znienawidzonych przez niego marketach, to mam na to sposób - mówię mu o planach dotyczących sprzątania czy ewentualnych większych zakupów i jego z tym udziału przynajmniej dzień wcześniej :rolleyes: - tak, żeby miał czas się z tym oswoić :wink: I to skutkuje w 100% :-D Ogólnie to go kocham - razem z tymi jego wadami ;-)
 
reklama
martula25: a nie boisz się, że zaczniesz rodzić akurat jak Twoja druga połówka będzie miała wychodne z kolegami :confused: Ja iść rodzić na nogach nie mam zamiaru a tylko Jacek może mnie tam zawieźć autkiem, nie ma nikogo innego kogo mogłabym o to poprosić o każdej porze dnia i nocy, więc nie pozwalam już mojemu na takie wypady i złoszczę się jak tylko sięgnie po alkohol. Choć jak mam dobry dzień i czuję się dobrze to pozwalam mu na piwko-dwa, ale ostatnio już coraz rzadziej :wściekła/y: :no:
Poza tym nie będzie ze mną rodził natrąbiony, więc to drugi powód dla którego tego pilnuję, bo mój ukochany też jest z gatunku tych imprezowych ;-)
Ale trudno... jak ja sobie mogłam pewne "przyjemności" na co najmniej 9 miesięcy odpuścić to równie dobrze on może na te kilka tygodni :cool2:

lil kate: a to faktycznie rewelacyjnie trafiłaś na szefa :-D :tak: :-D Żony moich szefów też pracują u nas, ale u nich to chyba na odwrót było.. najpierw ślub a potem firmę założyli, ale tak czy siak...
bardzo fajny układ szefowo ;-) :-D
 
moj tez raczej imprezowy i piwko bardzo lubi. ale ogranicza sie do jednego na wieczor albo wcale... tylko z tym squashem mnie w^&%^$ił bo naprawde nie sadzilam ze jedna partyjka to takie wielkie poswiecenie:no:
 
Ależ, gdzież bym śmiała lil kate! ;-) :-D Przed szefowymi to ja zawsze respekt czułam ;-) :tak: Na szczęście te z mojej pracy to tez równe babeczki :happy:

A co do sportu to mój ukochany właśnie siedzi i z pasją (!) ogląda mecz snookera :szok: :surprised: :rofl: i do tego w zasadzie ogranicza się jego sportowa działalność :-D :laugh2: :-D
 
ja bym w takiego snookera pograla :tak: wogole czuje ze jak skonczy sie polog to rzuce sie na wszystkie mozliwe dyscypliny jak dzika. tak mi tego wszystkiego brakuje:sick: tylko obawy mam straszne jak to jest z moja kondycja p tych 7 miesiacach lezenia na kanapie:szok:
 
No w sumie to ja też nie wiem jak do formy wróce...:no::no: Jak tylko znajdę trochę czasu to na basen, siłownię, a jeszcze w miedzy czasie bieganko i aerobik...muszę szybciutko wrócić do poprzedniej formy i figury, bo w czerwcu mam wesele, drugie w sierpniu i nie chciałabym kupować sukienki w rozmiarze 40 :szok::szok::szok: No i w ogóle samopoczucie będe mieć lepsze...mąż mi obiecał,ze sie mna zajmie jak tylko bede mogła się ruszać...ułoży mi serie treningowe i będe mieć prywatnego trenera :-D:laugh2:
 
No i znowu muszę go pochwalić...zabrał mnie w poniedziałek po wózeczek i do szpitala...zupełnie mnie zaskoczył, bo miął cały dzień pracować...a tu po wizycie u lekarza oznajmił mi,ze zabiera mnie na miłą wycieczkę...:tak::tak::-D:laugh2:
A wczoraj wział sie za malowanie, we wszystkim mnie wyręczał, nawet pomagał mi sprzatać po zamieszaniu...oj kochany jest jak nie marudzi i nie olewa moich problemów..:tak::tak::tak:
 
reklama
mysia, z facetami jak w kalejdoskopie. raz dobrze raz zle. u ciebie teraz akurat super!!:laugh2:

ja tez mam w czerwcu wesele. i do tego SWOJE:szok: wiec tym bardziej mam motywacje zeby dojsc do formy:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry