reklama

Kolejne dziecko?

mika1990

Fanka BB :)
Hej.
Nie sądziłam, ze jeszcze kiedyś będę pisać na tym forum :). Chciałam dopytać Was o poradę (oczywìście nie o decyzję, bo ta należy do mnie i do męża , tylko o obiektywną opinię). Chodzi o to, że ostatnio zaczęłam się intensywnie zastanawiać nad drugim dzieckiem (tak naprawdę to trzecim), a mąż niekoniecznie.
Postaram się opisać chronologicznie. Pierwsza ciąża wiele lat temu zakończyła się poronieniem, druga w 30 tc, a synek zmarł. Okazało się, że miałam bardzo dużą przegrodę macicy. Bardzo szybko poddałam się udanej operacji jej usunięcia. Niestety lęk męża po stracie synka był tak duży, że mimo zielonego światła, rok nie chciał się zdecydować na dziecko. Kiedy już go namówiłam argumentem, że nie możemy żyć w strachu całe życie i żałować, że nie spróbowaliśmy, zaszłam od razu w ciążę.
Ciąża całkiem inna od poprzedniej, wiadomo coś tam się działo, poród nie należał do najłatwiejszych , ale finalnie skończyło się dobrze.
Ponieważ mieszkaliśmy cały czas w wynajmowanym mieszkaniu (dodam niewielkim ok 35 m2) oraz mamy tylko jedną osobę do pomocy, uznaliśmy, że na córce koniec (dodam, że dla nas osoba do pomocy to bardzo ważna rzecz, oczywiście opieka za opłatą). W międzyczasie ustabilizowała się sytuacja mieszkaniowa ( myślę, że w ciągu max roku wprowadzimy się do nowego mieszkania). Odrobinę poprawiła się też możliwość pomocy osoby trzeciej. Zaczęłam mieć w głowie takie myśli, czy nie będziemy żałować, jeśli nie postaramy się jeszcze o dzidziusia.
Mam 36 lat, ale starać bym się chciała (jeśli do tego.dojdzie) już po remoncie nowego mieszkania (jest dość stresująco i wiadomo - będzie dużo pracy). Badam.się regularnie: zęby, tarczyca, usg piersi, pakiet badań (chyba z 30), cytologia, biorę tez na stałe wit D, kwas foliowy, b12, wyszłam z anemii. Umowa na czas nieokreślony.
Ale no właśnie... mąż. Generalnie boi się o finanse, czy sobie poradzimy, czy mieszkanie nie będzie za małe na 2+2 ( nie ukrywam, kupowaliśmy pod 2+1, bo sytuacja była inna - 2 sypialnie plus aneks z salonem). Dodam, że tak naprawdę śpimy od 10 lat w salonie z aneksem :), a w tym nowym mieszkaniu można w razie w za kilka lat postawić ścianę z drzwiami (gdyby dzieci potrzebowały jednak swoich pokoi). Na plus jest też lokalizacja : blisko przedszkole, podtsawówka, przychodnia i osoba trzecia do opieki a także moja praca (wszędzie na pieszo). Plus obawy z poprzedniej ciąży po śmierci dziecka i oczywiście o choroby (wiem, że na to nie ma wpływu i wszystko się może zdarzyć). Mąż też patrzy na wiek, jest 5 lat starszy. Mimo wszystko coś mnie nęci, coś nie daje spokoju i zadaję sobie pytanie, czy to już naprawdę koniec. Dodam, że jestem jedynaczką i jako dziecko byłam bardzo szczęśliwa, ale teraz odczuwam. Niby wiem, że nie powinno się starać o dziecko dla drugiego dziecka, ale ta wizja o dwójce dzieci wydaje mi się super i że dalibyśmy radę.
Gdybym wiedziała, że mąż jest tak 100 % na nie, odpuściłabym. Ale już tyle lat go znam i wiem, że trzeba go trochę ponamawiać, potłumaczyć, szczególnie jeśli chodzi o poważne decyzje. On musi wszystko przemyśleć.
Przepraszam, jeśli chaotycznie opisałam. Może ktoś ma/miał podobne doświadczenia. A może to u mnie syndrom ostatniego dzwonka i przejdzie ( wcześniej nie zastanawiałam się nad kolejnym dzieckiem z braku możliwości, a nie z braku chęci do dziecka). Myślę, o tych nieprzespanych nocach, karmieniu i ... chciałabym jeszcze raz.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Mam podobną perspektywę co Ty :)
Tzn pierwsze dziecko urodzone przedwczesnie zmarło po porodzie, drugie ma teraz 3l i ja bym chciała trzecie, a mąż nie.
Ja nie przekonuję, bo uważam, że nie ma co zmuszać. Czy sama chciałabym być przekonywana do idei, która mi nie leży? Nie. Niech przemyśli sam, ale Ty ukladaj sobie też w głowie, że może finalnie i tak nie chcieć.
 
To ja troche z drugiej strony - od poczatku chcielismy z mezem trojke dzieci. Drugi porod byl dla mnie tak traumatyczny, ze na 99% nie bedziemy starac sie nigdy o trzecie. Widze po mezu, ze bardzo by chcial, co jakis czas o tym wspomina, ale co mamy zrobic? Ani on mnie nie przekona, ani ja mu tego pragnienia nie zabiore…
To ciezka sytuacja, wspolczuje Tobie, zwlaszcza po tak ciezkich doswiadczeniach :(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry