Agak, ile mam, tyle opinii.
Ja osobiście jestem na " nie"- nie kupujemy dzieciom kosztownych rzeczy, Owszem, dziadkowie w formie rozpieszczania obdarzyli ich w dzieciństwie Fisher Priceami, ale staly i się kurzyły. Wszystkie zestawy lego zostaja natychmiast rozebrane na kawalki i trafiaja do pudla z legowymi kawalkami, z których moi chlopcy ciagle cos składają.Połowoa pogubiona w trawie i piaskownicy. Samochodziki i tory rozebrane i skladane, rozebrane i zgubione. Jak maja zgubic lub zniszczyc, niech niszcza chińską tandetę, nie zabawki po 500 zl.
Ale tak naprawde najpiekniej bawią sie łukami z leszczyny, drewnianymi mieczami, plastikowymi wiadrami po farbach i innym zlomem. Wczoraj Dawid ( 5 lat) zrobil sobie coś w rodzaju opryskiwacza z kawalka kabla i butli po Hoopie, nosil to pod koszula na plecach i z tajemnicza mina tłumaczył, że to miotacz ognia... ;D
Moja siostra kupuje swojej małej 6- latce firmowe ciuchy i zabawki- głównie barbi- ma juz 14 oryginalnych barbi i drugie pudelko" podróbek" od babc niezorientowanych w temacie, że 6-latka odrózna prawdziwe barbi od nieprawdziwych. Jakos to mi nie pasuje. Smutno, że zabawki od babci lądują w pudle na wieki, bo nie dośc dobre. Moi tak sama bawia się lego jak i nie lego, więc co za róznica? Chyba w umysle mam, kupujących cos dla firmy...a co do rozwoju...Nas w domu bylo 3 siostry, nigdy sie nie przelewalo, nie miałam żadnej porządnej lalki, jedna ruska chodząca na spółę, żadnych music ocean i innych...i wiesz co? wszystkie skończyłysmy studia, podyplomowe, młodsza nawet dwa fakultety....starsza robi doktorat...nie przesadzajmy, że zabawki pobudzaja rozwój, Twórczy rodzice pobudzaja rozwój i czytanie książek. Nie martw sie Agak, nie ładuj pieniędzy w martwe przedmioty, zainwestuj swój czas, humor, inteligencje i życzliwość dla córki i będzie ok.
ps. Jonatan najchętniej bawi sie łyzkami i plastikowycm wiaderkiem od marmolady. ;D ;D ;D