Ale jestem wściekła .... Myślałam, że przez noc mi przejdzie, ale nie

Wczoraj wieczorem mój męzuś po naradzie ze swoją mamusią (nie było mnie przy tym) ustalili, że to GŁUPIO brać Martę na wesele. Cow w tym jest do cholery głupiego? Jeszcze mnie trzęsie jak sobie pomyślę

Wkurza mnie to, że za moimi plecami jakieś durnoty ustalają, a byliśmy u teściów w niedzielę to nikt przy mnie nawet słowa nie powiedział na ten temat. Ale to jeszcze nie wszystko. Ostatecznie stanęło na tym, że Martę zabierzemy do kościoła, potem trochę na wesele, a potem spać do domku i ..... zatrudnimy do jej pilnowania znajomą położną hahahahahaha. Zbajomą, ja widziałam ją raz, a Marta nigdy w życiu. Na propozycję, że może z Martą posiedzieć moja mama, mąż stwierdził, że ona się nie nadaje do siedzenia z Martą. Myślałam, że go pogryzę

A nas to niby kto wychował, duch święty? Normalnie mnie nosi i jestem bliska tego żeby zostać z Martą w domu, mieć wszystko gdzieś, a mąż niech idzie sobie sam i dopierow wtedy będzie GŁUPIO
