reklama

KOLEŻANKI BIAŁOSTOCCZANKI

  • Starter tematu Starter tematu żużaczek
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
minia- wyczerpująco, dlaczego nie mamy pieska.
Moja rodzina jest lekko kopnięta na punkcie zwqierzaków, dokladnie mój ojciec. ja poszam w mame.
Czego u nas nie byo- nutrie, sarna z uciętą przez kosiarke noga, z piętnaście psów, w tym rasowy ogar, który żarl kury sasiadom, owcarek podhalański i mnóstwo kundli. Najbardziej zapamiętalam bezdennie durnego zwierzaka, który co noc ściągal budę z lańcuchem po podjeździe do garazu. Nie wiem czemu. Kotów nie zlicze. Same znosilysmy mamie podrzucone znajdki. Rybki byly non stop. Chomiki, swinki morskie- Funie zagryzl pies. Chomik mial akwarium pol na pol z rybkami, przegrodzone scianka...i kiedys ta scianka pękla...
Cale zycie mamy to wycieranie kalóż z podlogi, wynoszenie kup, czyszczenie klatek, bo oczywiscie, wszyscy sie zachwycali, dzieci szczeniaczki przynosily, ale karmic, sprztac musiala mama. W ogrodzie kupy. A jeszcze mieszkala z nami babcia i hodowala prosiaki i gęsi...i kury....Jak zostalam pania wlasnego domu, otrzymalam z inwentarzem- z teściami ich dwa psy, a siostra podrzucila mi olbrzymie psisko marki labrador, ktorego dostala do trzymania w bloku na 4 pietrze bez windy....Aktualnie labrador jest u mamy, poniewaz ja go xle hodowalam- wzielam dziada na lancuch, a siostra oburzyla sie, ze rasowce nie moga byc na lancuchu.
Trudno- albo pies albo ogrod. A to bydle z upodobaniem grzebalo w smietnikach naszych i sąsiadow. Wywalalo pojemniki na ziemie i roznosilo w strzępach po okolicznych trawnikach. Wiesz ile sie nasprzatalam? Natlumaczylam? Wzielam lobuza na lancuch. A siostra oddala go mamie.
Ja lubie koty. Lubie malutkie, ciche stworzenia, mruczące na kolanach. Mialam dwa koty- Imbryka i Bajeczkę. Niestety, Imbryk zginąl ( poszedl i nie wrocil) a Bajeczkę rozjechala koparka.teraz jerstem w zalobie kociej, ale moze sie zdecyduje, ale nigdy na psa.
Primo smierdzi, secudno halasuje, tertio niszczy ogrod, quarto przynosi kleszcze, a poza tym- jestem za leniwa na porządne dyscyplinowanie psa, wychowanie go, wozenie do wterynarza, czesanie, odrobaczanie, uczenie, spacerowanie itak dalej. Kot to kot. Sam sie wymyje, przyjdzie, napije sie mleka i jeszc`ze metafizycznie pomruczy...
Tak wiec minia, żadnych psów. Teściowej zdechly, innych nie zgadzam sie miec.
Taka jestem wredna baba. ;D
 
Eeeeeeetam wredna i tak masz tyle na głowie, że doskonale Cię rozumiem :) Ja od małego też zawsze miałam jakiegoś zwierza. Świnek morskich nie zliczę. Miałam nawet szczura heheeheh. Był zajeb...y  ;D Potem mąż przyniósł kota, ale ojciec nie chciał mi go (a raczej jej) oddać w posagu :) Mąż więc przytaszczył następnego :) Czasem i jego mam dość (kota nie męża), a jak pomyślę o psie to mnie skręca. Nie mam nic przecwiko, ale jak mialabym zaraz po otwarciu oczu lecieć z nim na spacer, to dziękuję - wolę poleżeć :) U nas w domu nie było zmiłuj się. Twój zwierzak - twój obowiązek. Sama sprzatałam, karmiłam i leczyłam w razie potrzeby :)
Ostatnio mam problem z naszym futrzakiem :( Porobiły mu się straszne kołtuny w futrze. Czesanie, moczenie nic nie daje, Robi się w innym miejscu i cześć :( To chyba od stresu. Do tej pory miał święty spokuj, a teraz w kółko ktoś piszczy i za nim lata  :P Koty nie lubią takich zmian, chyba przyjdzie mi go ogolić hehehehehhe :)
 
Moja siostra zaraz by poleciala do weterynarza. Ona ma hyzia na punkcie zwierza. Domaga sie, aby jej labradorowi zeby u dentysty psiego leczyć. On ma książeczkę ze zdjeciem i jeździ sie z nim do weterynarza...koty wyciera oczy, myje tylek, odrobacza, wykastrowali go, pazury mu sie obcina, czesZe....murzyni w Trzecim Świecie nie maja takich luksusów. Dla mnie troszke to przesadzone....te suszone uszy swini dla psa, perfumy dla kota....zwierz to zwierz, koty o tyle lubie, jak mi nie przeszkadzają- a ja im. Żeby z mojego talerza żarl i w moim fotelu siedzial, co to to nie. fajnie jak pojawiaja sie i znikaja w drzwiach. A wieczorem na kolanach, przy kominku....
Moja siostra nie chce miec dziecka drugiego, bo za duzo wydatków, ale powiem ci że ja na swoje dzieci mniej wydaję niz ona na kota.

No dobrze.
Koniec zwierzęcego tematu z mojej strony.
 
Hhehehehhe no to faktycznie zakręcona. Mój teść to nawet kręci nosem, że my wogóle mamy kota, bo dziecko. A jak usłyszał, że on czasem z nami spi to myślalam że mnie zlinczuje  :P A twierdzi, że lubi zwierzaki , chyba wypchane albo na talerzu  ;D Z mojej strony też koniec futrzakowania.

Co kupujemy dla Gosika? Chciała nianię .... Ale po kiego jej to? Jako rozsądne doświadczonen mamuśki wymyślmy coś wspólnie  ;D
 
Jestem przeciw niani. proponuje zrzutkę pienięzna, niech sobie sama kupi.
Ja od swoich babeczek z pracy dostalam 500 zl i kupilam wózek.
Ech...co za piekny dzień....maleńki Witus zużaczkowy już roczek skończyl....a ja mu jeszcze kwiatków nie wkleilam...zaraz poszukam po necie.
Miniu, twoje malenke daje popalić czasem? Ja przy swoim moge wszystko zrobic, wczoraj grzecznie siedzial w wózku i patrzyl, jak mama kosi trawniki..a dzis trawniki piekne, wychuchane, slonce sie ślizga po ździebelkach, rudbekie i astry kwitną jak upasione damy dworu..
teraz spi, już ponad godzinke, jak wstanie dam mu zupke.
Gotuje mu tez kisielki, ale nie chce za bardzo. Dzis zrobię eksperyment z marchewka, potre na tarce, może zje na surowo, nie gotowana.
Po poludniu...po poludniu idziemy na dwór, sprzątać podwórze. odchwaścimy rabatki....zrobimy czyszczenie tarasu, żeby moznabylo w jesienny dzinek posiedzieć oz ierzchu. Mąz zainstalowal lampki sloneczne przy oczku, wieczorami cudnie mrugają. A świerszcze! Muzyka!
No tak, to szukam kwiatkow dla Witka. ;D
 
babyguessingtimelollipopbouquetlgzv2.jpg


WITUSIU!
Wszystkiego najwspanialszego raz jeszcze. Tupaj swoimi malymi nóżkami w świat i niech ci Pan Bóg da najlepszego aniola stróża! Niech czuwa nad twoim malutkim serduszkiem i niech ci sie szczęści.

sweetbabyboylollipopbouquetlgcu3.jpg
 
Moja mała jest kochana :0 Właśnie śpi od 10.30. Już sobie roboty "na siłę" wynajduję z nudów. Nie za bardzo mogę pograsować po kuchni, bo mieszkanie małe i wszystko słychać, np. mikser odpada. Nawet jak nie śpi to siedzi grzecznie w krzesełku i dyskutuje albo obserwuje. Jak wstanie to też jej zapodam zupę dziś po raz pierwszy z żółtkiem :) Też swojej gotowałam kisielek, ale jakoś niespecjalnie była zachwycona. Ona wogóle nie przepada za owocami, jabłka nawet nie chce ugryżć. Wczoraj dałam jej plasterek wędliny z indyka, może za wcześnie, ale zjadła chętnie i nic jej nie było :)

Właśnie Marta sobie śpiewa :) Zjemy obiad i lecimy na spacer. Trzeba już korzystać z każdego ładnego dnia bo nie wiadomo jak będzie jutro :)

Ale wypas kwiatki :) Gdzie Ty takie cuda wynajdujesz?

Pozdrówka !!
 
A ja mam problem. Gdzieś od 2 miesięcy Iza mówi mi że boli ją brzuch. Najpierw mówiła mniej więcej raz na dwa tygodnie, później raz w tygodniu. Od jakiegoś tygodnia słysze to kilka razy dziennie. Dzisiaj jak wracałyśmy z przedszkola (prowadzam ją codziennie na mniej więcej godz) zaczęła płakac że boli ja brzuch i położyła sie na podłodze. Po chwili wstała doszłyśmy do domu i poszła spac. Lekarka mówiła mi na samym początku jak jej zgłosiłam że to mogą byc lamblie. Ciężko mi w to uwierzyc że od lamblii aż tak boli brzuch. Miałyście z czymś takim doczynienia? Martwię się o swoją Małą. Lekarka bedzie dopiero w poniedziałek więc pewnie wtedy się zgłosze. Aha Iza gorączki nie ma i biega jak szalona po podwórku. Apetyt ma. Śpi spokojnie. Idę szuka na internecie co to może byc. Pozdrawiam
 
reklama
Agak, nie wiem co to. tak co jakis czas? czy w okeslonych sytuacjach? A biegunek nie ma? Alergii nie ma np na gluten? Poradx sie dobrego pediatry, ja chodze tu: Tołopiło Lilia. Gabinet pediatryczny

0 85 675 45 84
15-199 Białystok, Włościańska 94

40 zl za wizytę, doktor bardzo mila, powazna, specjalistka od alergii. Wiem ze w poniedzialki od 8-11 przyjmuje, a w pozostal;e dni trzeba sie umawiać.

Minia....wpisalam baby boy bouquet i wyskoczyly takie w googlu. Trzeba znac języki, moja panno!
Roboty z nudow sobie wynajdujesz...Dziewcvzyno, marzę o czyms takim. ja staje rano na środku holu i dumam: jak zrobie dżemy, to nie zrobie pravnia, jak postawie kaszę, to polece podlac szybko kwiaty na balkonach i tarasie, i jeszcze może szklarnię...ogórki dwa dni nie wybierane...lece po ogórki...a, maly sie obudzil...maciek chce jajecznicy, Dawid mówi, że ma rozwolnienie, mąz dzwoni! Do banku, rachunki, bo termin minąl...a, maly krzyczy...jejku, zupke mu nagotowac, dobrza, stawiam zupkę...Dawid chce kisielu....mama dzwoni...czy zrobilam juz te sliwki, co przyniosla wczoraj...zrobilam...tesciowa dzwoni, że goscie przyjdą i żebym tę swoja slynna szarlotke zrobila...maly wylazi z kojca...przewinąc, spac polożc...obiad dla caej czeredy robić, kartofle obierac...tesc wola, żeby pomoc drzewo ukladać w piwnicy, bo bedzie deszcz i kazda para rak potrzebna...aaaa...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry