A, zapomnialam napisać, że nam powalilo drzewa...3 letnia gruszka zlamana, wzdulz drogi w Trzesciance drzewa leza pokotem, moja siostra jechala w tę burzę do domu Z Bioalego do narwi i kilometr przed Narwia zwalila sie topola przed autobusem, czekali az straz ich wyswobodzi.
Burza pierwszorzędna...bez światla bylismy kilka godzin, kąpalam malucha przy swiecach, a chlopaki tak sie rozgorgolily atmosferą, że nie spaly do 23.
Upieklam juz placek ze sliwkami i gotuje maluchowi zupke. Plany na dzis- czytac Wyprawe Czarownic Pratchetta.
reszte ignoruje, nie chce mi sie. Mam spleena jesiennego, za oknem mży, pachnie ciasto...komu by sie chcialo prcowac? Obiad mam wczorajszy, tylko surowke zrobie.
Agak, przykro mi z powodu waszej straty...moze sie to jakos odkręci, wyschnie, drewno nie wypacza sie tak szybko jak np panele...
Minia, moj maluch tez spal po kapieli, ignorujac ryki burzy.
czekamy na Gosika i pierwsze zdjęcia malenkiej, moglby Pan Mąz wkleic jakieś.