Hej! Wróciliśmyyyyy!!!
Męża po drodze musiałam odstawić do pracy, bo coś tam nagle trzeba było. Właśnie wrócił,a ja przy kompie, czytam co u Was nowego, a on na to z uśmiechem na ustach:" Co, lektura obowiązkowa?. Co nowego u koleżanek?". To mu powidziałm, że Zsia Gopsika ma kolki i chyba refluks, Kalina ma do napisania 6 planów wynikowych itd., itd. Przecież nie mogę pójść spać, bez newsów. ;D
Gosik, ja od początku wyciągałam kozy z noska Mikołąja, watą zwiniętą w rulonik i nasaczoną solą fizjologiczną, tak jak robiły to położne w szpitalu, teraz robię to patyczkami do uszu. Ale skubaniec już zaczyna się buntować.
We środę siedzę na egzaminie, dodatkowo jeszcze doszły badania. Muszę być w szkole o 8, potem ten nieszczęsny egzamin >

. Rano nakarmię Mikołaja, potem moja mama da mu kaszkę, a potem co? Nie chcą mnie puścić z egzaminu, dziś rozmawiałam z dyrektorką, a ta, że wolałaby żebym nigdzie nie jechała. No i co, nie ma kto go przywieźć do szkoły. Chyba mama będzie zmuszona nakarmić go sztuczydłem

. A ja będę ściągac na zapleczu swoje mleczko. Innego rozwiązania nie widzę.
Żużaczku, ale ten Twój Wituś fajowy,taki ładniutki i słodziutki :laugh:.