Psina piekna. To zdjęcie, kiedy Witon siedzi na niej jak na kanapie doskonałe.
Ja lubie psiny na zdjęciach albo u kogos. U mnie w domu nie ma racji bytu. Wczoraj byłam u siostry i przyniosłam na sobie kilogramy sierści z persa. Ohyda.
Lubie koty, które mówia dzien dobry i dobry wieczor, bezszelestnie wychodza w sloneczny poranek lub księzycowa noc, pija z miseczki mleko i zmykaja na lowy. Sierśc gładka i jedwabista. Spojrzenie mefista. tak, to jest kot.
Pers kojarzy mi się z...z...ropuszym krolem? Wybaluszone, wielkie slipia, plaskaty pysk, ropa w oczach i ta sierśc...one sie nawet nie myja, trzeba je podmywac. Fu.
Minia, kicia piekna, juz mowilam. Shoomna, Julitka taka tluściutka...to przez ten apetyt? Fajne policzki. Jonatan tez potluścial.
Dzis w szkole spokój, w domu tez, tesciowej załozyli gips, biore sie zaraz za obiad na jutro. Nic do sprawdzania, hura, za to n a spacer sie wybiore do biblioteki. Na razie papapapa.